13
Marzec
2000
00:03

Nagrywam dla telewizji

Nagrywam dla telewizji „ Fizjologię Małżeństwa „ Balzaca. Czytam i czytam, godzinami. W średnim planie, w pełnym planie, na zbliżeniu. Całymi dniami, umiem już tę książkę na pamięć.

Jest to fascynująca lektura, zdumiewająca. Książka napisana pozornie przeciwko kobietom. Przewrotna, czarująca, błyskotliwa i dowcipna analiza zachowań kobiet, ubrana w formę poradnika dla mężczyzn – mężów. Jak je zdobywać, zatrzymać tylko dla siebie i żyć z nimi .Z kobietami . Z kobietą ! Skarbem największym dla mężczyzny.!

Zdrada jest wpisana w literaturę, tradycję i historię francuską.. Kobieta jako cud, rozkosz, niekonsekwencja, dobro, zło, najwyższy cel, powód istnienia. Istota tajemnicza, rozkosznie kapryśna i skomplikowana, interesująca ze wszech miar. Stworzona do miłości, ze zdradą w naturze urodzona, co dodaje jej tylko uroku. Sztuka życia, miłości, konwersacji, kokieterii i uwodzenia doprowadzona do doskonałości i dla niej stworzona. Z. całkowitą znajomością – podziwianego przeciwnika…..”.Mężczyzna nie powinien się żenić jeśli nie zna anatomii kobiety i nie sekcjonował przynajmniej jednych zwłok kobiecych.’’, pisze Balzak

Zachwyca mnie lekkość i to c o ś , nieobecnego w naszej tradycji i literaturze, w której obok słowa miłość zawsze jest, gdzieś w pobliżu słowo, obowiązek, a obok zdrady, dramat i śmierć.

Czytam i czytam,; jak wybrać żonę, jak się jej podobać, ile razy myć głowę w tygodniu żeby nie być dla niej „przykrym”,” teoria łóżka”, „teoria migreny”, „kochanek” – jak z nim walczyć i wygrać itd., itd. Tak od dwóch tygodni.

W nocy przychodzę do domu i otwieram zostawione przez mamę, pisma dla kobiet / które, nie wiem czy zauważyliście , bardzo chętnie przeglądają mężczyźni ?./ Uderzają mnie tytuły : „ Mąż pod kontrolą” „ Co robić żeby był zadowolony?” „Jak być atrakcyjną dla niego?” „Jak przetrwać zdradę ?” „To moja wina” „ Jak nie utopić się w samotności ?” „Samotne matki” „ Wypijmy za błędy”, i w końcu reklama pralki z hasłem….Testowana na mężczyznach!!!

Te wszystkie gazety mówiące kobietom, co robić żeby były młode, atrakcyjne, interesujące i przez niego pożądane, mówią im jednocześnie, że one są BEZNADZIEJNE . Że są BEZNADZIEJNE i muszą się zmienić, poprawić i starać dla NIEGO .

Są kobiety które są zawsze same, nawet jeśli są w udanym, jak mówią, i wartościowym związku. Ale to co robią , myślą, ich mężczyznę czy mężczyzn nie interesuje. I są takie, które, nigdy nie są same. Na czym to polega ? Na urodzie ? Młodości ? Piersiach ? Nogach ? Tak , ale przez pierwsze dwa tygodnie, a potem, na czymś bardzo, bardzo, prostym. Na stosunku do świata i życia Na tym że ich mężowie, kochankowie, mężczyźni, oprócz tego że je, jak mówią kochają, je także LUBIĄ. Po prostu.

Spotkałam wiele takich kobiet w życiu. Ani mądrych, ani pięknych , ani młodych, a ich towarzysze życia nie mogli się obyć bez nich ani chwili. Mimo że nie dały o swoją sylwetkę, źle gotowały, nie umiały się ubrać i nie bardzo się nawet tymi mężczyznami zajmowały. Na czym to polega ?

Przychodzi mi wiele przykładów do głowy, ale jednym z najbardziej fascynujących w moim wspomnieniu, jest pani Zofia Jamry. Pamiętamy ją wszyscy z filmu „ Zakazane piosenki”, jako atrakcyjną blondynkę, Marię Kędziorek. Pani Zofia była całe lata, gwiazdą operetki Łódzkiej. Mówią że jej pojawienie się na Piotrkowskiej, paraliżowało ruch, na tej ulicy. Podobno jako pierwsza rozebrała się na scenie, śpiewając, siedząc tyłem przy lustrze w

„Madame de Pompadour, w latach 54, 53. Dziś jest ,/ jak to napisać ładnie żeby jej nie urazić /, panią w latach.. Poznałam ją na planie filmu „Modrzejewska” i przegadałam z nią wiele chwil. Zachwycała nas wszystkich, bawiła, rozśmieszała do łez, i kiedy znikała tęskniliśmy do niej tak , jak jej,/ wiele lat zresztą od niej młodszy/ mąż, który towarzyszył jej ,całymi dniami na planie, często samotnie w samochodzie z ich ulubionym psem. Czekał po to żeby po ujęciu, móc z nią być , albo jej w czymś pomóc. Nie spuszczał jej z oka, śmiał się ciągle na nowo z jej opowiadań, patrzył zachwycony jak gra, chłonął, dbał o wszystko, pomagał we wszystkim, Zmieniał, na jej nadwerężonym podczas pracy barku, bandaże .Przybiegał z gorącą herbatą….i tęsknił nawet podczas dłuższych ujęć.

Patrzyliśmy na to wszyscy zafascynowani, a ona opowiadała, opowiadała. Że chciałaby ochrzcić swojego ukochanego psa, bo jest pewna, że ma duszę, Że zaczęła pertraktacje z proboszczem. O ugotowanym na przyjęcie daniu które było tak okropne że nikt tego nie mógł zjeść. Komentowała wszystkie wydarzenia polityczne i chciałam żeby panowie zajmujący się polityką usłyszeli jej sąd o wielu rzeczach ,myślę że , stanęli by zdumieni. Opowiadała z miłością do świata, ludzi i wszystkiego co jej ten świat przynosi

.

Zapytałam niedawno mojego znajomego , który po wielu latach małżeństwa z kobietą niezwykłą i fascynującą, rozwiódł się i związał z kimś kto nie dorównuje tamtej ani urodą ani inteligencją, Niczym. Zapytałam, dlaczego to zrobił.? Odpowiedział. .. Czy ty wiesz co to za ulga budzić się co rano obok kogoś kto jest uśmiechnięty.

PS: Od „Modrzejewskiej” upłynęło wiele lat. W między czasie doszła do mnie wiadomości, że mąż pani Jamry umarł i że ona to bardzo przeżyła. Dziś w nocy otworzyłam jakaś gazetę zostawioną znów w kuchni przez moją mamę. Zobaczyłam tam uśmiechniętą i szczęśliwą panią Zofię i wywiad w którym mówi że przeżywa znów, wielką miłość. Ale to jeszcze drobiazg. Żałuję że nie możecie zobaczyć jaki ten nowy PAN, jest na tych zdjęciach, zadowolony!. Podobno spotkali się na spacerze z psami! Ja też jestem szczęśliwa bo przed chwilą otworzyłam list od jakiegoś 12- latka, w którym jest zdanie…..moi koledzy mają Pamelę Anderson a ja mam Panią….no proszę ! Idę to pokazać mężowi..

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.