30
Październik
2001
02:10

Masaż w godzinach szczytu

Mam pierwszy wolny dzień po trzech morderczych miesiącach morderczej pracy. Wszystko się skończyło, premiera za mną, nie przespane noce za mną, napięcie mięśni graniczące z histerią za mną, stosy wypalonych bezmyślnie papierosów za mną. Gratulacje, moje telefony do kasy czy ludzie kupują bilety, za mną, i stosy złych i lekceważących, jak zwykle ostatnio, recenzji, za mną. Wyglądam jak zwłoki wyłowione po tygodniu z wody. Włosy mi wypadają, zęby się ruszają, skóra na całym ciele pęka, cera na twarzy zielona, sińce pod oczami czarne. Ale mam swoją przyjemność, swoją fanaberię, zrobiłam spektakl teatralny. I mam też świadomość że ” cała warstwa produkcyjna społeczeństwa” pracuje żebyśmy my artyści , miedzy innymi i ja , mogli tworzyć te „głupoty”, jak całe życie mówił mi mój ojciec, pracujący w ” warstwie produkcyjnej”. No wiec mam pierwszy dzień wolny i postanawiam go spędzić tak: masaż , sauna , solarium, basen, kosmetyczka, manicure, pedicure, fryzjer. Zajmie mi to cały dzień. Jadę do Warszawy, w godzinach szczytu, w sznurze wolno posuwających się aut, i nagle słyszę w radio apel, PROŚBĄ DO EMERYTÓW, ŻEBY NIE WYCHODZILI NA ULICE, NIE JEŹDZILI KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ, NIE WYJEŻDŻALI NA ULICE SWOIMI SAMOCHODAMI W GODZINACH SZCZYTU BO PRZESZKADZAJĄ. Myślę że to żart, ale skąd, do porannej audycji dodzwania się natychmiast dziesięciu słuchaczy, którzy apelują do starszych ludzi żeby załatwiali swoje sprawy poza godzinami szczytu bo i tak nie maja nic do roboty, albo proszą staruszków o nie tarasowanie dróg swoimi okropnymi gratami, a oni nie mogą dojechać do swoich biur, fabryk i przedsiębiorstw, a jakaś Pani krzyczy histerycznie, żeby ta emerytka, która co rano jeździ uparcie z baniakiem jak mówił mi mój ojciec po wodę do źródełka, wtedy kiedy ta Pani jedzie do pracy, się zastanowiła i zwolniła to miejsce w tramwaju.

Myślę że zwariowałam, zjeżdżam na prawy pas, moim nowym cudnym samochodem o dwulitrowym silniku, bo może komuś przeszkadzam, on jedzie do pracy a ja przecież na masaż. Uświadamiam sobie poza tym że w domu zostawiłam mamę emerytkę i nic się nie martwię bo ona zajmie się domem i dziećmi podczas kiedy ja będę pływać w basenie….ohyda! EMERYCI. Kiedy byli dziećmi wybuchła wojna , nie mieli dzieciństwa, potem też nie mieli nic , bo nic nie było, kazali im budować socjalizm, odbudowywać kraj, potem po latach ciężkiej pracy kiedy dorobili się byle jakich mieszkanek, czasem okropnego samochodu, wczasów raz w roku, i przyjemności stania w kolejkach przed świętami i z każdej zresztą okazji, wprowadzono stan wojenny. Kiedy wybuchła Solidarność, sekundowali jej z radością i w milczeniu. A teraz w nowej, chaotycznej , wypełnionej smakołykami i kolorowymi przedmiotami Polsce, których wcześniej nie widzieli na oczy, oglądają z nami reklamy, stają przed wystawami milcząc, bo nie mogą sobie na to wszystko pozwolić. Co jakiś czas dowiadujemy się że jakiś emeryt popełnił samobójstwo, zostawiając list żeby nikogo za to nie winić ale on nie chce już żyć tak dalej, albo że jakaś emerytka zamarzła bo nie miała pieniędzy na opał. Nikt o nich nie myśli, nikt ich nie szanuje, mówi się o nich pogardliwie jako o tych, którzy budowali socjalizm i zgadzali się tyle lat żyć w kłamstwie i upodleniu. Teraz przeszkadzają w ogóle, a szczególnie w godzinach szczytu.

Zjechałam na pobocze. Postanowiłam mniej palić i przestać namawiać mamę żeby ona mniej paliła, niech tę przyjemność w życiu. Przysięgłam sobie że nie pozwolę jej nic robić, mimo że mówi że zajmowanie się moimi dziećmi daje jej radość i nadaje sens ostatniej części jej życia.

Zawróciłam do domu, żeby nikomu nie przeszkadzać, i nie wydać pieniędzy na moją reanimację równych połowy emerytury wielu ludzi. Pomyślałam , ja dojdę do formy jakoś sama, a ONI przecież pracują, gonią , produkują,, żebym mogła potem coś „stworzyć”, to niech mają luźniej.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.