11
Wrzesień
2006
20:09

MAŁE ZBRODNIE MAŁŻEŃSKIE. Teatr TV 2006. Krystyna Janda i Jan Frycz

zobacz więcej zdjęć (6)

MAŁE ZBRODNIE MAŁŻEŃSKIE

  • Rok produkcji: 2006

Ekipa

Prasa/media o spektaklu:

Scena Jedynki – Małe zbrodnie małżeńskie

Przewrotna synteza związku dwojga kochających się ludzi. Ich gry, wybiegi, pozory i kłamstwa to przekorne, czasem desperackie zabiegi, które mają im pomóc odnaleźć prawdę o łączących ich relacjach, służyć ocaleniu związku, wzajemnego szacunku, godności i miłości.

Pierwszą książką Erica-Emmanuela Schmitta, urodzonego w 1960 r. francuskiego filozofa, dramaturga, powieściopisarza i eseisty, jaka ukazała się na polskim rynku, była wydana w 2003 r. „Ewangelia według Piłata”, ale chyba dopiero opublikowana u nas rok później niewielka książeczka „Oskar i pani Róża ”przyniosła mu nad Wisłą prawdziwą popularność, wzmocnioną jeszcze telewizyjną adaptacją „Oskara.. ”dokonaną dla Teatru Telewizji przez Marka Piwowskiego. Tym razem widzowie Jedynki mają okazję obejrzeć kolejny spektakl na podstawie utworu Schmitta – „Małe zbrodnie małżeńskie”. Nie jest to zresztą pierwsze wystawienie tej sztuki. „Małe zbrodnie małżeńskie” znalazły się również w repertuarze Teatru Dramatycznego w Białymstoku, stołecznego Teatru Ateneum czy Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Ta współczesna sztuka to przewrotna, pełna zaskakujących zwrotów akcji, zabawna, choć chwilami również gorzka historia związku dwojga ludzi, którzy mają za sobą 15 lat małżeństwa. Gilles jest pisarzem, autorem poczytnych kryminałów, z których za najbardziej udany uważa właśnie ten noszący tytuł „Małe zbrodnie małżeńskie”. Mężczyzna cierpi na zanik pamięci z powodu tajemniczego wypadku, któremu uległ we własnym domu. Wracając po dwutygodniowej nieobecności ze szpitala, czuje się zupełnie obco w domowym otoczeniu, nie dowierza zapewnieniom Lisy, że faktycznie jest ona jego żoną. Ale przecież nie pamięta nawet, jak sam się nazywa. Lisa ma mu pomóc w powrocie do dawnego życia.

Z fragmentów jej opowieści o nim samym i ich związku Gilles próbuje odtworzyć obraz samego siebie i ich wspólnego życia. Ale czy Lisa nie kłamie? Czy Gilles może być pewien, że jest tym mężczyzną, którego ona opisuje? A może raczej żona opowiada mu o kimś, kim chciałaby go uczynić? Może, korzystając z amnezji męża, usiłuje „stworzyć” go sobie na nowo, wymodelować według wymarzonego wzoru? W przeciwnym razie nie mówiłaby mu, że ich związek był bardzo udany pod względem fizycznym, a zarazem nie odtrącałaby go, gdy Gilles próbuje ją objąć lub pocałować. A czy z kolei Gilles nie za dużo pamięta, jak na człowieka, który stracił pamięć? Nie poznaje Lisy, ale bez wahania wymienia nazwę miejscowości, w której spędzili miesiąc miodowy. Co więc naprawdę wydarzyło się w ich domu? Czy Gilles uderzył się, upadając, czy może ktoś go uderzył, żeby upadł? Kto jest sprawcą, a kto ofiarą wypadku? I dlaczego? Każde z małżonków skrywa przed drugim swój sekret, który stopniowo, mniej lub bardziej dobrowolnie, wyjawia.

Scena Jedynki – „Małe zbrodnie małżeńskie”, reż. Krystyna Janda
Poniedziałek, 11 września godz. 20.15

iluk

TVP. „Małe zbrodnie małżeńskie” w Teatrze TV

– Schmitt napisał utwór w pewnym sensie zabawny, w Polsce w wielu teatrach jest on grany jako komedia. W mojej interpretacji jest to pogranicze gatunków, choć nie tragedia – mówi Krystyna Janda [na zdjęciu] o realizowanych przez siebie dla Teatru TV „Małych zbrodniach małżeńskich”.

„Mieszkanie, w nocy. Otwierają się drzwi, ukazując dwie sylwetki w brunatnożółtej poświacie korytarza. Kobieta wchodzi do środka, mężczyzna stoi w progu, w pewnej odległości, z walizką w ręku, jakby wahał się, czy wejść…” – tak rozpoczynają się „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta. Tych dwoje to małżeństwo z kilkunastoletnim stażem – Lisa (Krystyna Janda) i Gilles (Jan Frycz). On powraca ze szpitala, po wypadku, cierpiąc na zaniki pamięci. Ona próbuje mu ów powrót ułatwić…

Krystyna Janda: Na granicy obsesji

Pierwszy raz zdarzyło mi się reżyserować sztukę, której realizacja nie była moim pomysłem, zaproponował mi ją Teatr TV. Pewnie po mojej „Zazdrości na trzy faksy” Esther Vilar, która także zajmowała się analizą relacji damsko-męskich, szczególnie małżeńskich, zyskałam zaufanie. „Małe zbrodnie małżeńskie” Erica-Emmanuela Schmitta są zręcznie napisaną sztuką o małżeństwie z wieloletnim stażem, przeżywającym kryzys. Kryzys spowodowany kłopotami psychicznymi żony. Autor jest tu wyjątkowo złośliwy, ale wielokrotnie daje dowody, że zna psychikę nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Na pewno wielu małżeństwom ta historia nie jest obca. Często zdarza się, że kobiety źle znoszą upływ lat i przeżywają trudne chwile, gdy zaczynają powątpiewać w swą atrakcyjność i stają się być obsesyjnie zazdrosne. A stąd już tylko krok do posądzania partnera o zdradę czy lęku o jego odejście. Lęk graniczący z obsesją, powodujący zachowania patologiczne. Mężczyźni nie czują się w takiej sytuacji dowartościowani, tylko zagubieni, a co jeszcze gorsze – udręczeni. Stąd już tylko krok do rozstania…

Ta historia trzyma w napięciu – ma i sensacyjny wątek, i role dające aktorom pole do popisu. Cieszę się, że mogłam zagrać z Jankiem Fryczem, z którym dawno nie pracowałam. To była prawdziwa radość. Cała realizacja była wielką przyjemnością. Wspaniałe zdjęcia zrobił Dariusz Kuc, scenografię pan Maciej Maria Putowski, a kostiumy pani Magdalena Tesławska. Wyborowy i doświadczony zespół. Mam nadzieję, że nasza praca będzie się podobać widzom.


„Tak trudno być razem”
Małgorzata Piwowar
Rzeczpospolita nr 145 – Tele Rzeczpospolita
23-06-2006

© Copyright 2018 Krystyna Janda. All rights reserved.