01
Czerwiec
2001
00:06

Maj

Moja Droga B! Tak dawno się do siebie nie odzywałyśmy a ty od razu zaczynasz od awantury. Poleciłam ci tego fryzjera bo mim zdaniem on jest najlepszy w Warszawie, oczywiście w sprawie strzyżenia, ale nie biorę odpowiedzialności za to jak Cię traktował a ni za to że Cię skaleczył w ucho. I tak jesteś szczęśliwa i mówisz że wszyscy znajomi a szczególnie znajome, popadały na Twój widok i ludzie oglądali się za tobą na ulicy , a w kolejce do Podkowy ktoś zapytał u kogo się strzygłaś. To tak zresztą zawsze jest, jak się od niego wyjdzie jest dobrze, a potem po pierwszym umyciu włosów już do tego nie można wrócić, jak on to robi swoją drogą? No ale to dygresja.

Tak więc jesteś zadowolona i się ciesz. Będziesz teraz do niego biegała notorycznie, błagała żeby Cię przyjął, pozwalała się traktować jak worek do kartofli i znosiła z najwyższym zachwytem wszelkie jego fochy. Wyłączyć telefon komórkowy! Nie kręcić się ! Trzymać głowę dokładnie tak jak kazałem! Nie czytać! Żadnego popijania kawy! Najwyższe skupienie! Msza strzyżenia, godzina albo i dwie, zależy od weny, a i tak cię skaleczy. Ale będziesz szczęśliwa. Mojej siostrze prawie uciął ucho a ta z zachwytu omdlewała z miesiąc. On mnie traktuje podobnie i ja też to lubię. Czekam w długiej kolejce usychających z podziwu nad jego kunsztem kobiet, z prawdziwego podziwu, bo to widać gołym okiem , siada na fotelu kobieta bezbarwna, bez charakteru, nijaka , wstaje – ktoś. On każdej nadaje sens i styl. Co za zdumiewająca umiejętność. No ale też za to, nie znosi sprzeciwu i jest tyranem. Poza tym kobiety zniosłyby dużo więcej za „siebie nową” a on to doskonale wie. Czy wiesz że są takie które jak do niego idą biorą w ogóle wolny dzień , bo przecież to że masz zamówiona wizytę na godzinę, nic nie znaczy, czekasz, nigdy nie wiadomo kiedy mistrz będzie gotów.

Kiedy wychodzę od niego, mam niejasne poczucie że on mnie tam jeszcze w międzyczasie zbił, popchnął, kopnął, dotknął, ale co z tego kiedy podobam się sobie na koniec w lustrze? Kobieta za to spojrzenie w lustro zniesie wszystko i przystanie na wszystko, a co więcej, zdumiewające ale kobietom się podoba takie traktowanie, a on jest świetnym psychologiem.

Nie bez powodu to fryzjer damski napisał sztukę w której mam takie powodzenie „Shirley Valentine”.

Swojego czasu, robiąc film w Wiedniu, odbyłam kilka wizyt u najlepszego jak zapewniono produkcję filmu, fryzjera w mieście. Koszmar. W salonie absolutna cisza, personel chodził na palcach, mówił szeptem, a mistrz – władca absolutny i apodyktyczny tyran szarpał za włosy klientki obwieszone brylantami, przykładał do twarzy kolory, zanim się zdecydował na strzyżenie układał prowizoryczne konstrukcje, szarpiąc za głowy, odwracając, przechylając, a wszystko to z miną kogoś kto za chwilę ma zwymiotować. Po czym decyzja zapadała i wszystko ruszało w stronę realizacji, ale już po cichu, delikatnie w towarzystwie szemrzącej muzyki i fontanny tworzącej wystrój salonu. Kobiety wychodziły uśmiechnięte i zadowolone. W Zurichu podczas kręcenia filmu „Kret” gdzie byłam partnerką Michela Piccoli i Lino Ventury, zawieziono mnie do salonu w którym ubrany w spodnie ze skóry i czarny podkoszulek zapaśnik, strzygł kobiety tylko na stojąco, to znaczy one musiały godzinami stać z pochylona do przodu głową , włosami na dół, a on rozkraczony z nożyczkami szalał. Wyglądało to jak najbardziej wymyślne tortury, szczególnie że owłosiony potężnie fryzjer nie był najdelikatniejszy. Co z tego? Klientki wychodziły uszęśliwione szepcząc coś oprawcy na koniec do ucha i wsuwając mu do skórzanej kieszeni banknoty, a potem zadręczały recepcjonistkę o jak najszybszy termin kolejnych tortur. Zapisy do tego mistrza były ceremonią , podobno trzeba to było robić z miesięcznym wyprzedzeniem. Były kobiety które przyjeżdżały do niego ostrzyc się, aż z Nowego Jorku.

Mówię ci B, kobieta za ten moment zadowolenia w lustrze jest gotowa na wszystko, i Ty ani j nie jesteśmy w tym odosobnione.

Byłam też w Paryżu, codziennie świadkiem, bo każdego dnia, rano przed zdjęciami, wożono mnie do słynnego Jean Loiuisa Davida, jak mistrz podchodził do każdej z uczesanych już mozolnie przez personel klientek, targał je i niszczył tę mrówczą pracę zwykłych fryzjerów, co się nazywało ostatnim dotknięciem ręki, wykończeniem fryzury. Zdumiewające.

Tak więc moja Droga B, ciesz się, dostąpiłaś zaszczytu. Ten nasz jest naprawdę dobry, to widać od razu, no może potem jest trochę gorzej , ale za to masz od niego z prezencie twój styl i charakter. Mistrz! I za to wolno mu wszystko i ty to wiesz doskonale. Niech bije, niech krzyczy, odchodzi na pół godziny na papierosa podczas kiedy ty marzniesz czekając na niego z morą głową, albo znika podczas strzyżenia na kwadrans i nikt nie może go znaleźć. Nie ważne. Ostatnio powiedziałam do niego : – Chcę bardzo krótkie włosy. Odparł: -Po moim trupie. I zrobił znów na mojej głowie co chciał. I miał rację.

Ale teraz powiem ci że prawda jest zupełnie inna, znosimy to zachowanie i traktowanie tylko w jego przypadku. W wykonaniu każdego innego mężczyzny, uznałybyśmy to za chamstwo, potwarz, seksizm, molestowanie, napaść, dominację, nadużycie. A gdyby jedną setną tego zastosował w stosunku do nas jakikolwiek mężczyzna od którego zależymy np. zawodowo, dałybyśmy mu tak popalić że trudno byłoby mu się pozbierać. No chyba że mógłby coś dla nas zrobić w sprawie dobrego samopoczucia.

Pozdrawiam Cię najserdeczniej Moja B. I teraz już będę pisać regularnie. Włosy rosną przeciętnie centymetr na miesiąc.

 

Twoja K.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.