02
Lipiec
2005
19:07

Krystyna Janda i konie

Krystyna Janda i konie

Honorowym gościem międzynarodowych zawodów w ujeżdżeniu na hipodromie w Książu była znana aktorka, Krystyna Janda. Artystka przyznała, że do przyjazdu skłoniły ją głównie namowy dyrektora stada ogierów, Jacka Gałczyńskiego, ale też zainteresowania synów, którzy rekreacyjnie uprawiają hippikę. Z Krystyną Jandą na książańskim hipodromie rozmawiała Barbara Szeligowska.

Co Panią ostatecznie przekonało, żeby odbyć podróż do Książa?

Krystyna Janda: Przede wszystkim opowieści o zamku i okolicach, jakie roztoczył przede mną pan Jacek Gałczyński, ale także i to, że nigdy tu nie byłam, a słyszałam o tym miejscu prawdziwe legendy. I nie zawiodłam się, zamek jest zachwycający.

A czy Pani sama miała w swojej karierze jakieś „końskie” epizody?

Krystyna Janda: Tak, w filmie „Mefisto”, gdzie razem z Klausem Marią Brandauerem odbywałam konne przejażdżki. Niestety, podczas kręcenia sceny na Górze Janusza w Budapeszcie koń mnie poniósł i od tamtego czasu czuję lęk przed jazdą konną. Więcej na konia nie wsiadłam. Po prostu się boję.

A co nowego w Pani życiu artystycznym?

Krystyna Janda: Właśnie skończyłam zdjęcia do filmu Andrzeja Barańskiego „Miron i Jadwiga”. To biograficzna opowieść o przyjaźni Mirona Białoszewskiego z niewidomą poetką Jadwigą Stańczakową. To jeden z najpiękniejszych scenariuszy, jakie dotychczas czytałam. Jestem zachwycona tą rolą. A poza tym jestem ogromnie zaabsorbowana budową własnego teatru. Kupiliśmy z mężem dawne kino „Ochota” i zamierzamy otworzyć tam teatr dramatyczny. Biegam po urzędach, załatwiam formalności, a Warszawa ćwiczy na mnie, jako na prywatnym inwestorze, dotrzymywanie norm unijnych.

To bardzo odważna decyzja. Jakie plany wiąże Pani z tą sceną?

Krystyna Janda: Aby utrzymać taki teatr, musiałabym grać same farsy, ale oczywiście tak nie będzie. Teraz przygotowuję cykl małych spektakli „Kobiety Europy”, oparty o literaturę kobiecą państw bałkańskich, Białorusi, Czech. Prawdopodobnie
jesienią zaprezentuję widowni „Ucho, gardło, nóż” Verdany Rudan. Sama zrobiłam adaptację, jestem jednocześnie reżyserem, dyrektorem i kierownikiem budowy. I oczywiście będą grać, bo kto ma grać, jak nie ja? Liczę, że publiczność mnie nie zawiedzie.

Dziekuję za rozmowę.

źródło – http://www.twoje-sudety.pl/index.php?action=show&type=news&id=3165

Pamiętam pewien dzień. Był ciepły, ale pochmurny. Jechałam wtedy na Banacha na jakiś egzamin. Przejeżdżając Grójecką zauważyłam Pani samochód, wtedy jeszcze żółty renault. Stał zaparkowany właśnie przed kinem Ochota. Usiadłam na schodkach przed kinem, przestałam się śpieszyć, obserwowałam ludzi i było mi tak dobrze. Za pół godziny wsiadła Pani do tego samochodu z mężem, poprawiła czarne okulary i odjechała. To był 01.06.2001 roku… Okropną mam pamięć prawda? Czasem szalenie utrudnia życie… ech..

janda_szela_rr.jpg
© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.