01
Luty
2013
00:02

Krystyna Janda

zobacz zdjęcie

KOBIETA Z MARMURU

Tekst z jednej strony lekko anachroniczny, z drugiej zaś każdego dnia bardziej aktualny. Krystyna Janda nieco ponad miesiąc temu obchodziła 60. urodziny, a jej najmłodsze dziecko – “Och-teatr” – blisko dwa tygodnie temu, skończyło 3 lata. To podwójna okazja, by podzielić się sylwetką artystki, napisaną w przededniu jej urodzin. Jak zareagowały gazety, czego życzyła sobie sama jubilatka i jak wygląda współpraca z człowiekiem instytucją? Zapraszam!

KOBIETA Z MARMURU”

Zdmuchnąć sześćdziesiąt świeczek na torcie, to nie lada zadanie. Chyba, że ktoś na co dzień kieruje teatrem, ma za sobą ponad 60 ról teatralnych, 50 filmowych, Złotą Palmę na koncie i właśnie przygotowuje się do kolejnej, jubileuszowej premiery. Krystyna Janda świętuje swoje 60. urodziny na deskach Teatru Polonia sztuką „Zmierzch długiego dnia” Eugene O Neill’a.

Jeśli w dzisiejszym świecie istnieją jakieś ikony, to ona na pewno się do nich zalicza. Wiek dodaje jej wiarygodności; z siwym włosem już nie walczy, a każda zmarszczka to ślad po odegranej roli. Choć i na to ma swój sposób! „Prostota, energia i wiara w Siebie i … dobry krem Soraya. Mój numer 1!” – czytamy na opakowaniu luksusowego kremu jednej z firm kosmetycznych.

OCH!, TEATR ŻYCIEM

Za udział w reklamie nie raz była krytykowana, lecz bez ogródek przyznaje, że lata pracowała na wiarygodność swojego nazwiska, a teraz, jeśli chce, to może ręczyć za jakość produktów, którym ufa. To również sposób na zarabianie, ale ona pytana o to, na co wydałaby pieniądze ze złotej karty kredytowej, otrzymanej w prezencie, wylicza: „na windę do teatru, szklany hol dla Polonii, nowe garderoby.” Bo teatr to jej życie, pasja i miłość.

Dla publiczności narodziła się w 1976 r.  pod postacią Agnieszki, w filmie Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru”. Jednak gwoli ścisłości, na szklanym ekranie pojawiła się 3 lata wcześniej, w serialu „Czarne chmury”. Grała epizod – tańczącą dziewczynę na chłopskim weselu. W teatrze debiutowała jako studentka, rolą Maszy Kułyginy w dramacie „Trzy siostry Antona Czechowa”. Nie sposób wymienić wszystkich jej wcieleń, lecz warto podkreślić, że zazwyczaj gra kobiety o silnym charakterze, zdecydowane, czasem rozkrzyczane wariatki. Rolą prezydentowej też nie pogardzi. Każda kreacja to majstersztyk, najwyższa próba. W 1990 r. za „Przesłuchanie” otrzymała canneńską Złotą Palmę, rok wcześniej przyznaną Meryl Streep – trzykrotnej laureatce Oscara. Ten tytuł był przepustką do światowej Plejady. Janda dołączyła też do grona najwybitniejszych aktorów XX wieku, w plebiscycie organizowanym przez „Politykę”, została odznaczona m.in. Krzyżem Komandorskim z Orderem Odrodzenia Polski, czy Złotym Krzyżem Zasług.

2005 rok to kolejny kamień milowy w jej życiu. Jako jedna z pierwszych osób w Polsce zdecydowała się na otwarcie prywatnego teatru Polonia. Jest również fundatorką i prezesem „Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury”. 5 lat później świętuje otwarcie nowej sceny nazwanej „Och-teatr”, która przyciąga tysiące widzów. Sprzedaż biletów zazwyczaj rozpoczyna się na miesiąc przed premierą, lecz dostać je nie jest łatwo, rozchodzą się szybciej niż ciepłe bułeczki.

MAGIA LICZB

Polskie porzekadło mówi, że kobiet się o wiek nie pyta, ale Janda nie ma z tym żadnych problemów. Zapytana przez Jacka Żakowskiego, w wywiadzie dla Polityki Nr 50/2012, 
zapytana: „Sześćdziesiątka boli czy cieszy?”, odpowiada: „Magia liczb, i tyle”. Po chwili jednak dodaje, że „to okrągłe coś” robi na niej wrażenie, bo wreszcie czuje się dorosła, wie, że jest w swojej skórze. „Nie czekam na telefony, nie chcę być nikim innym. Teraz jestem najstarsza. Mam własne zdanie.” – dodaje.

AUTORYTET

Własne zdanie pojawiło się z czasem. Kształtowane było przez autorytety, postaci, które większość Polaków zna jedynie z encyklopedii. To nazwiska tj. Mrozowska, Śląska, Świderski, Łapicki, Bardini, Kuroń. Ona  żyje w innym świecie, tęskni do swoich mistrzów, mówi: „Wciąż mi umiera ktoś, z kim znika jakiś świat. Umiera i następnego dnia nie ma.” Najtrudniejszy moment życia przyszedł w 2008 r., wówczas odchodzi jej mąż– Edward Kłosiński. Człowiek, którego kochała nad życie, przyjaciel i powiernik. W dwa miesiące po traumie aktorka udzieliła wywiadu „Gazecie Wyborczej”, który ukazał się w wielkanocnym numerze. Tam przyznała, że „Kiedy umarł, najpierw zadzwoniłam do Niego. Chciałam się poskarżyć, że spotkało mnie nieszczęście.” W rozmowach to ona mówiła ukochanemu, że kocha życie, i że żal będzie żegnać się ze światem. Dziennikarce „Polityki” Barbarze Pietkiewicz, Janda wyznaje: „Zostawił mnie pogodzoną w gruncie rzeczy. Zadbał o to w jakiś niepojęty dla mnie, zdumiewający sposób. Nie chcę o tym mówić.”

Wobec swojej publiczności jednak nie zamilkła. Dzień po śmierci męża grała komedię „Boska!”.

LA DOLCE VITA

Choleryczka z klasą, człowiek – instytucja, autorytet. To zobowiązujące określenia fanów. Na szczęście czas na odpoczynek w rocznym planie  artystki zajmuje bardzo ważne miejsce. Tradycją stały się już wakacje w Toskanii, niegdyś z dziećmi i mężem, teraz w innym, lecz niezmiennym już gronie. Janda, Umer, Łapicka – nierozłączne przyjaciółki. Stary dom opleciony winnym gronem, słońce Toskanii, książki, długie rozmowy, plotki. La dolce vita!

Po ciężkich próbach, wypełnianiu wniosków do ministerstwa o dofinansowanie, poszukiwaniach sponsorów, wywiadach, taka odskocznia jest niezbędna. Można prognozować, że wakacje w przyszłym roku będą udane. Odpoczynek się należy. Sukces „Danuty W.” przyniósł zysk dla teatru, ale także duży szum medialny. Wywiady, konferencje, spotkania – to jedna z najdroższych sztuk w historii Polonii. Z pewnością trzeba było się napracować. Bez chwili na oddech prezent urodzinowy – „Zmierzch drugiego dnia”, czyli sztuka o kobiecie, która przez znienawidzony teatr straciła męża. Ciekawe połączenie i duże wyzwanie, bo Nagroda Pulitzera – z dziedziny dramaturgii dla  Eugene O Neill’a – zobowiązuje.

LAURKA

Życzenia pani Krystynie składała cała Polska, największe serwisy informacyjne wspominały jej role, lecz co wyróżnia Jandę spośród innych aktorów, w czym tkwi jej fenomen? Na to pytanie odpowiedział mi Andrzej Morozowski – publicysta TVN24, z zawodu teatrolog.

„Cenię Krystynę za to, że gra bez dystansu, oddaje całą siebie. W filmie „Tatarak” dostrzegam jej odwagę, zastanawiałem się, czy aby na pewno nie mówi o swoich własnych przeżyciach. Bardzo ją lubię, jest po prostu fajną kobietą. Miałem okazję z nią współpracować. Przygotowywaliśmy wspólny projekt charytatywny, to była prawdziwa przyjemność.”

Czego więc życzyć solenizantce? Najlepiej tego, czego sama by chciała, a taką listę odnajdujemy na oficjalnym profilu aktorki na Facebooku. „Dziś moje urodziny, składam sobie życzenia zdrowia, zdrowia , zdrowia!!!! Spokoju, w sensie harmonii, bo harmonijny niepokój jest bardzo mile widziany. Życzę sobie pomyślności. Jakie to miłe słowo pomyślność i jak pojemne. Życzę sobie dobrej zimy, potem dobrej wiosny, udanego lata i znów zimy. Niech mnie błagam nic nie zaskakuje a ludzie nie stają się kamieniami na drodze. Niech wszystkie poranne przebudzenia kończą się uśmiechem uspokojenia. Życzę sobie szczęścia rodzinnego i wielu chwil absolutnej beztroski. Życzę sobie dobrego roku, mądrego kraju, spokojnych dni, dobrych, miłych serdecznych ludzi, jak najmniej głupoty i bylejakości, humanizmu we wszystkim i dobrej woli. Empatii dla innych i dla mnie. Zrozumienia. A przy okazji i Państwu życzę tego wszystkiego. Resztę życzeń bardziej intymnych , osobistych, rodzinnych zostawiam dla siebie.”

A zatem Amen. Niech się spełni!

 

 

http://patrykmichalskiblog.wordpress.com/tag/krystyna-janda/

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.