19
Maj
2012
15:05

Kobiety z klasą

zobacz więcej zdjęć (2)

Kobieta z klasą

Warszawski Klub Klasa Kobiet, zrzeszający kobiety 50+  co roku przyznaje tytuł  KOBIETY Z KLASĄ. W tym roku tytuł zdobyła Krystyna Jandy.
Trzeba było czekać kilka tygodni, bo aktorka nie mogła znaleźć wolnego wieczoru. A gdy wreszcie taki się zdarzył, szybko okazało się, że czekająca na nią widownia doskonale zna jej drogę zawodową – od zawsze, od początku. Pytania nie dotyczyły więc atrakcyjnych ciekawostek. Dotyczyły problemów –  teatru, środowiska, trudnych spraw w kulturze.

Miałyśmy głęboką świadomość, że rozmawia z nami nie tylko osoba obdarzona wielkim talentem, ale nowoczesna kobieta, świadoma swej życiowej drogi i strategii firmy, którą prowadzi.

A jednocześnie… I to jest to, o czym najbardziej chcę napisać. O fenomenie jej osobistego nieomal kontaktu z widownią.

Krystynę Jandę odkryłam sama dla siebie w roli Doriana Graya w roku 1976, kiedy jej nazwisko jeszcze nikomu nic nie mówiło. A drobna postać głównego bohatera już elektryzowała.

Potem było kilkadziesiąt ról i nieomal bitwa pomiędzy entuzjastami jej talentu a tymi, którym jej sceniczna energia nie odpowiadała. Ci pierwsi chodzili na spektakle po kilka razy. I zarażali miłością do Jandy przyjeżdżające do Warszawy rodziny, przyjaciół i znajomych.

A gdy w roku 1993 w Teatrze Powszechnym Janda w reżyserowanym przez siebie „Na szkle malowane” zagrała niewielką rolę Anioła, w recenzji napisałam tak:

„Ze sceny na widownię płynie fluid, na kształt wielkiej serdeczności, jaką emanuje ta aktorka wobec tworzonej przez siebie postaci, który wraca z widowni – nie tylko wobec owej postaci, także wobec aktorki Jandy, tworzącej postać. Rodzi się sprzężenie zwrotne, niezwykle silne”.

W Teatrze na Woli Janda dawała koncert, mimo zaziębienia i kataru. Gdy oświadczyła, że przeprasza, ale musi wytrzeć nos, widownia wybuchła radosnymi brawami: prywatny katar pani Jandy stał się wspólną własnością Artystki i Widowni!

Na przedstawieniu, które, jak  wszyscy się spodziewali, będzie odwołane, Krystyna Janda grała. A w powietrzu istniała jak gdyby wielka, gruba lina, wiążąca ją z widownią, i trzymana z ogromna mocą, mocą  wspólnoty Widzów z ICH  Aktorką w trudnej życiowej chwili.

Ten serdeczny fluid działa też poza sceną.

Na spotkaniu Janda odpowiadała na pytania prosto, jasno, zwyczajnie, jak gdybyśmy były na wspólnej kawie. Żadna z jej odpowiedzi nie wskazywała na stałą świadomość przyznanych orderów, odznaczeń i nagród, których imponujący zestaw obejrzałyśmy na telebimie. Obdarowała nas za to zupełnie prywatną, babską złością na… działkowe grillowanie, które w maju i czerwcu kradnie widzów Teatrowi Polonia!

Krystyna Janda za chwilę kończy 60 lat. Ofiarujmy jej – ramach prezentu – naszą majową i czerwcową frekwencję w Teatrze Polonia.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.