01
Czerwiec
1996
00:06

Uroda, nr 6/1996, Felieton

zobacz zdjęcie

Kieślowski! Obudź się!

Miałam pisać o jakiejś sprawie typu torebka damska a wszechświat i znów nie mogę. Umarł Krzysztof Kieślowski. Nigdy nie byłam zbyt blisko Niego, nie sadzę, aby ktokolwiek tak naprawdę był, poza najbliższymi. Znałam Go od bardzo dawna. Mieszkałam obok Niego. Odwiedzaliśmy się. Bardzo Go lubiłam. Nie byłam jednak jego aktorką.

Od początku imponowało mi jego myślenie, dystans wobec wielu rzeczy i spokojny mądry sposób, w jaki okazywał, że mu się coś podoba oraz jak o tym mówił.

Jego obecność w świecie dawała poczucie bezpieczeństwa i budowała miarę i hierarchię ocen i wartości.

Miał mnie zawsze za wariatkę, nigdy chyba nie traktował poważnie. Po Dekalogu II, w którym grałam, przechodząc koło mnie korytarzem wytworni filmowej czy telewizji bez słowa mnie przytulał i szedł dalej.

Mówiło się o Nim, że szuka metafizyki, że jego kompleksem jest realizm, pragmatyzm w życiu i w sztuce. Dlatego też wciąż szuka metafizyki, CZEGOŚ WIĘCEJ. To COŚ WIĘCEJ było u niego, w jego twórczości gdzieś niedaleko kobiety. Jedni mówili że robi to na zimno spekulując , bez emocji, inni uważali że to dramatyczne poszukiwanie wynikające z prawdziwej potrzeby, intelektualnego niepokoju, pragnienie udowodnienia samemu sobie i dania nadziei innym, że COŚ WIĘCEJ istnieje.

Wspaniały dokumentalista poprzez genialny film „Personel” doszedł do podwójnych egzystencji, duchów opiekujących się żyjącymi, Dekalogu, Nadziei, Miłości, Wiary, Nieba, Czyśćca, Piekła, Śmierci.

Po drodze była scena, która zrobiła na mnie największe wrażenie- w filmie „ Bez końca” samochód zatrzymujący się w niezrozumiały sposób i ratujący życie bohaterce.

Podobno gwałtownie i z mozołem coś sobie samemu udowadniał. Może…..

Ksiądz Józef Tiszner na jego pogrzebie powiedział że każdy z nas jest obdarowany przez Boga porcją wiary i porcją niewiary. Ale niewiara też jest dana od Boga.

Porcja niewiary Kieślowskiego prowadziła nas wszystkich poprzez jego zmagania do elementarnych rozważań, zadawania pytań i szukania odpowiedzi.

W dniu jego śmierci, we Francji pokazano godzinny wywiad z Nim nakręcony rok wcześniej. Ostatnie pytanie brzmiało: – Gdyby pan, twórca „Dekalogu” umarł i po śmierci trafił do nieba jak pan myśli, co by powiedział panu Bóg? Krzysztof odpowiedział: – Gdybym tam trafił musiałbym go obudzić. Bo jeżeli tam jest, to śpi. Powiedziałbym mu OBUDŹ SIĘ! ZOBACZ, CO SIĘ DZIEJE!

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.