03
Czerwiec
2001
00:06

Każdemu wolno kochać

WSZYSCY POTRZEBUJĄ MIŁOŚCI

Nie cierpię zegarków które robią pip co godzinę. To faceci mają takie zegarki. Nie mogę zgadnąć po co im to zawiadomienie co chwila że minęła godzina, to przecież przerażające że znów mają godzinę mniej. Ale faceci z jakichś powodów bez pip czują się gorzej.

W teatrze około  godziny  dwudziestej, na sali ,w przeciągu minuty, odbywa się istny koncert, pip, pip. Pip pip, pip, na różnych wysokościach i w wielu miejscach sali. Złapałam się na tym że role układam do pip, to znaczy, około dwudziestej ma być głośna scena albo nic ważnego, a już na pewno nie cichy monolog z pauzami, a kiedy przedstawienie się opóźnia, denerwuję się że pip wypadnie w innym momencie..

Mój mąż też miał taki zegarek z pip, a moi obaj synowie swoje pierwsze zegarki, ustawili od razu na pip co godzina. Przez moment i w domu potrójne pip zawiadamiało mnie że czas płynie i nie wróci. Ubłagałam żeby te pip zlikwidowali, tłumacząc im że nie jestem w stanie żyć pod taką presją.

Niedawno mój mąż udawał się w daleką podróż samochodem i nastawił w swoim nowym pipkowym zegarku, budzenie na czwartą rano. Wstał, wyjechał na długo a ja wróciłam do łóżka i zasnęłam. Następnego dnia zapomniany przez niego zegarek, obudził mnie znów o czwartej. Do piątej starałam się zlikwidować w nim to budzenie albo przynajmniej przesunąć na później. Wydawało mi się że to zrobiłam. Niestety, nazajutrz zbudził mnie znów o czwartej. Po godzinie walki, zadzwoniłam do męża i poprosiłam o wskazówki jak ten nadzwyczajny zegarek unieszkodliwić. Następnego dnia nieporuszony znów zaczął pipać o czwartej. Przed kolejną nocą wyniosłam go do łazienki. Odgłos pip zwielokrotniony echem obudził mnie o czwartej. Kolejnej nocy postawiłam go na strychu w pustym pokoju gościnnym. O czwartej obudziłam się z przeczuciem że dzwoni, z ciekawości, ponieważ jeszcze tego dnia coś tam przy nim kręciłam, poszłam to sprawdzić, nie myliłam się. Następnego wieczora, śmiertelnie zmęczona,  owinęłam go w ręcznik i wyniosłam do garażu. Spokojnie zasnęłam. O godzinie czwartej obudził mnie telefon. Powoli wracałam do przytomności. Z uczuciem że się duszę sięgnęłam po słuchawkę – mój wariat / myślę że każda znana osoba ma swojego wariata / , onanizował się , dysząc i jęcząc przez telefon. Już chciałam jak zwykle rzucić słuchawkę na widełki, kiedy zrozumiałam że to co czułam jako stu kilowy przygniatający mnie kamień, to są moje dzieci, wbite we mnie i obejmujące mnie wszystkimi rękami, pies śpiący na moich nogach a dodatkowo  jestem obłożona słoniem i misiem, z którymi śpią moi synowie. Wzruszyłam się , słuchawkę z onanistą delikatnie położyłam na stoliku obok łóżka, niech sobie biedactwo dokończy spokojnie , pomyślałam, wszyscy potrzebują miłości i przytuliłam się do moich dzieci.

Ale nie mogłam zasnąć. Nagle wyobraziłam sobie, samotny , pipający zegarek w zimnym garażu. Zaczęłam go żałować jednocześnie myśląc że jestem kretynką Po pół godzinie bezsenności    , powiedziałam sobie; jeśli to zrobisz, nigdy już nie będziesz mogła o sobie myśleć jak o osobie normalnej ! Po godzinie wstałam, włożyłam szlafrok i poszłam do garażu przynieść zegarek.  Było mu tam ,okropnie, był zmarznięty Przytulił się do mnie od razu. Był mi bardzo wdzięczny. Obiecałam mu że natychmiast rano pojadę z nim do zegarmistrza który najdelikatniej jak można zlikwiduje w nim budzik. Wróciliśmy razem do ciepłej sypialni. Onanista skończył i zasnął. Odłożyłam słuchawkę, wsunęłam się do łóżka, przytuliłam śpiące dzieci i  pogłaskałam psa. Wszyscy potrzebują miłości !. Zasypiałam z niezdefiniowanym do końca uczuciem przerażenia, że wszyscy liczą, w tej sprawie na mnie, a ja nie zawsze czuję się na siłach…….

 

 

 

 

 

Ps; Następnego dnia zadzwoniłam do męża z prośbą , żeby codziennie , czy ma na to ochotę czy nie , dzwonił i zapewniał mnie o swoim niesłabnącym uczuciu ,  zapewniłam go że jest to zabieg absolutnie techniczny  który, pomoże mi  żyć.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.