01
Luty
2002
00:02

Internet to moja samotność z ludźmi, którzy tu zaglądają

Ewa Miller-Stefańska: Czy pamięta Pani swój pierwszy kontakt z Internetem? Jakie były wówczas Pani wrażenia? W jakich okolicznościach zetknęła się Pani z tym medium?

Krystyna Janda: Dokładnie nie pamiętam. Chyba dotyczyło to Callas. Chciałam uzyskać jak najwięcej o niej informacji przygotowując się do zagrania jej w sztuce „Master Class” i „zabłądziłam” do Internetu, a potem na jej stronę internetową.

EMS: Co spowodowało, że zainteresowała się Pani na poważnie tą nowoczesną formą kontaktu, zdobywania informacji i rozrywki?

KJ: Uświadomienie sobie, że wielu ludzi korzysta z Internetu i wielu także używa go jako narzędzia pracy.

EMS: Kiedy pojawił się pomysł założenia własnej witryny?

KJ: Dwa lata temu. Pomyślałam, że jeśli podstawowe informacje o mnie będą raz zapisane i umieszczone na takiej stronie, nie będę musiała wciąż odpowiadać na nudzące mnie podstawowe pytania i będę odsyłać dziennikarzy i innych do tej strony. Do mojego CV.

EMS: Kto pomaga Pani w administrowaniu stroną? Myślę tu o pisaniu programów, projektach graficznych i – jak przypuszczam – licznej korespondencji.

KJ: Jest pani, która się tym zajmuje. Strona jest prosta, nie wymaga jakichś nadzwyczajnych rzeczy. I to jest wybór, decyzja, żeby tak właśnie było. Zapisy do dziennika robię codziennie, odpowiadam na listy codziennie, ten materiał, zdjęcia, rysunki odsyłam do tej pani, a ona umieszcza to na stronie.

EMS: Ile czasu dziennie (a może tygodniowo) poświęca Pani na prowadzenie swojej witryny?

KJ: Przeciętnie godzinę dziennie i trochę więcej czasu w weekendy, bo mam zwykle zaległości. Ale ja przez tę stronę również udzielam wywiadów, kontaktuję się z gazetami, piszę do gazet itd., itd. Przy czym wszystko zawsze jest moją decyzją. Ilość poświęconego czasu i to, czy odpowiem na listy (które zresztą i tak są wcześniej trochę przez rzeczoną panią selekcjonowane), czy nie, czy zrobię zapis do dziennika, czy nie. Może pewnego dnia odechce mi się tego całkowicie. Na razie to lubię i wyrobiłam w sobie pewnie rodzaj obowiązku, zobowiązania w stosunku do moich czytelników.

EMS: Co daje Pani możliwość bezpośredniego (mailowego) kontaktu z internautami?

KJ: Inny rodzaj porozumienia i całkowicie niezależny sposób kształtowania swojego wizerunku. Jestem wolna, całkowicie wolna od presji, stylistyki i „widzimisie” mediów. Jestem tu sobą, a jednocześnie panią tego miejsca. Piszę i robię co chcę.

EMS: Czyż osoby tak popularne, jak Pani, nie zabiegają raczej o zaszycie się w domowym zaciszu, niż narażanie się z własnej woli na dodatkowe kontakty?

KJ: To sprawa wyboru. Ja nie chodzę w publiczne miejsca prawie w ogóle, pracuję całymi dniami właściwie w towarzystwie niewielu osób, publiczność wieczorna, teatralna jest też jakby anonimowa. Internet to moja samotność z ludźmi, którzy tu zaglądają.

EMS: Jak Osoba, która jest uznaną Gwiazdą polskiej sceny i polskiego ekranu, Osoba tak bardzo zapracowana, znajduje czas na to dodatkowe zajęcie? Czy jest ono dodatkową pracą dla Pani, czy też raczej rozrywką? A może spełnia jeszcze inną rolę?

KJ: Nie wiem, na razie to robię. Jeśli już zupełnie nie będę mogła (z powodów głównie czasowych), to przestanę.

EMS: Jak zapatrują się na tę Pani działalność koledzy aktorzy, reżyserzy i inni ludzie sztuki?

KJ: Nie wiem, nie pytałam. Oni tego nie czytają, jak myślę. W każdym razie nikt nigdy mi o tym nie wspominał, poza dwiema, trzema osobami.

EMS: Na pewno ma Pani jakieś plany, co do swojej strony w Internecie. Czy może nam Pani uchylić przysłowiowego „rąbka tajemnicy”?

KJ: Nie mam. Tak jest dobrze. A na więcej nie mam czasu.

EMS: Czy według Pani Internet jest przydatnym medium dla ludzi sztuki? Jak Pani myśli, dla kogo najbardziej?

KJ: Nie zastanawiałam się nad tym, ale wielu artystów prezentuje w Internecie swoją twórczość, wiersze, obrazy, fragmenty filmów. Myślę, że wszyscy traktują Internet raczej jak okno wystawowe, czy biuletyn informacyjny. W każdym razie tak jest teraz, co będzie dalej? Nie wiadomo. Może będzie to rodzaj medium, które zyska swoją specyficzną formę dla różnych dziedzin sztuki.

EMS: A z czego Pani najczęściej korzysta w Sieci? Czy ma swoje ulubione serwisy, witryny?

KJ: Nie mam na to czasu. Korzystam tylko w celu zdobycia jakiejś szczegółowej informacji potrzebnej mi do pracy.

EMS: Bardzo dziękuję za wywiad.

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.