30
Styczeń
1979
00:01

GWIAZDOZBIÓR

Świat Młodych, Nr 13 z 30.01.1979r.

Gwiazdozbiór
Przedstawiamy Krystynę Jandę

Warszawską Szkołę Teatralną Krystyna Janda ukończyła w 1975r. Miniony rok przyniósł jej tytuł najpopularniejszej aktorki. Została nią uznana najpierw w Łagowie, w czasie Lubuskiego Lata Filmowego i jeszcze raz, przed miesiącem, na Zimie Filmowej, która odbyła się w Wiśle.
Filmowym debiutem, stawiającym ją z miejsca w rzędzie nieprzeciętnych indywidualności aktorskich była rola w znakomitym „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy. Miała wówczas za sobą doświadczenia niewielkie, zaledwie debiut teatralny (choć właściwie podwójny); rolę tytułową w „Portrecie Doriana Graya“ wg Oscara Wilde na scenie Teatru Małego i rolę Anieli w „Ślubach Panieńskich“ Fredry w swoim teatrze – Ateneum.

– W „Człowieku z marmuru“ i w „Bez znieczulenia“ Wajdy grała pani młode współczesne dziewczyny, takie jakie spotykamy wokół nas. Światopogląd obu był jasno określony i podobny: wierzyły w prawdę i prawość, nie chciały godzić się na kompromisy, dążyły do autentyczności. Różnił je natomiast zasadniczo sposób realizacji siebie, sposób bycia. Podczas gdy bohaterka pierwszego filmu była uosobieniem aktywności, spiętym wewnętrznie „kłębkiem nerwów“, dziewczyna w „Bez znieczulenia“ jest bierna, po prostu istnieje milcząc, ale działa na otoczenie, na widzów, przez samą swoją obecność. Który z tych typów bliższy jest Pani samej?

– Oba są mi bliskie. Jestem młodą aktorką i nie mam jeszcze właściwie żadnej techniki. Każdą z kolejnych ról staram się wywieść ze swoich doświadczeń, ze swojego sposobu myślenia i bycia. Tyle że za każdym razem wybieram inny zespół swoich cech, który istniał w pewnym okresie mego życia i stylizuję je do filmu. Obie te role były robione we współpracy z Wajdą.

– Z kolei Pani role telewizyjne i teatralne to w większości postacie z klasyki literatury, kobiety w „stylowych sukniach“.

– Moi koledzy, i ja sama, najbardziej lubimy i chcemy grać role współczesne, dlatego że zawsze dotykają ważnych spraw, nam najbliższych. Mogę je wyrażać po prostu tak jak żyję. Ale według mnie podobnie się myśli grając np. Antygonę, jak i współczesną dziewczynę znajdującą się w podobnej sytuacji. Dochodzi tylko koturn – inna stylistyka ruchu czy mówienia. Same konstrukcje psychiczne ludzi dawnych i dzisiejszych niewiele się różnią. Lubię grać postacie z innych epok. To jest właśnie jedna z najpiękniejszych cech naszego zawodu, że możemy być czasem inni niż na co dzień.

– Dorian Gray – to rola męska. Czy praca nad nią sprawiła Pani jakąś szczególną trudność?

– Nie myślałam o tym, że gram mężczyznę. Przede wszystkim rozwiązywałam węzły gordyjskie tej niezwykłej, trudnej do wytłumacznia postawy psychologicznej. To, że mam się ruszać jak chłopak przychodziło jakby poza świadomością. Podobnie kiedy gram damę, nie gram jej z rozmysłem w sposobie bycia. Nie polega to na tym, by siedzieć prosto i ruszać wachlarzem – muszę wtedy przede wszystkim zmienić sposób myślenia.

– Czy przeżyła Pani już porażkę zawodową?

– Nie oceniam swojej pracy w kategoriach porażek i sukcesów. Wszystko, co robię jest w pewien sposób dla mnie progiem do pokonania. Za każdym razem sama siebie sprawdzam. Oczywiście takie swoje prywatne porażki ponosiłam. Na przykład rola Niny w „Mewie“ Czechowa. Była to pierwsza rola zagrana dokładnie przeciwko mojej psychice i osobowości. Starałam się być taką Mewą, jak chciał wg moich wyobrażeń Czechow. Założyłam sobie, że jeśli mi się to uda, tzn., że coś już umiem, potrafię. Przebyłam ten próg i byłam z siebie zadowolona. Natomiast opinie recenzentów, choć czytam je uważnie, nie są dla mnie tak ważne. Jeśli mówić o porażce, to raczej nastąpiło porażenie mojej naiwności, którą miałam na początku – myślałam, że po prostu nie będzie mi się przeszkadzało pracować. Tymczasem rozpętały sie na mój temat dyskusje, nie najmilsze, czasem wręcz wrogie. Wiem, że jestem aktorką kontrowersyjną. Część osób mnie nie znosi, część bardzo lubi, ale absolutnie nigdy nie starałam się podobać za wszelką cenę. Działam zgdnie z moim „sumieniem“ zawodowym.

– Czy według Pani można mówić o osobowości aktorskiej?

– Aktor musi mieć osobowość, a osobowość aktorska wynika z tej ludzkiej. Jeśli ciekawy jest jako człowiek jego światopogląd i człowieczeństwo – przenosi się na sprawy zawodowe.

– Myśli Pani o intelekcie czy wdzięku?

– Są osobowości, które mają głównie wdzięk, ale wydaje mi się, że najważniejsze, kiedy człowiek, aktor – wie co robi i dlaczego ma swój światopogląd, zdanie na różne tematy, wie czego chce – zawsze widać to i na scenie. Oczywiście u aktora dochodzi cała sfera spraw warsztatowych, zespół własnych środków aktorskich. Widać to na scenie. Dla mnie jedną z największych indywidualności aktorskich jest pan Zapasiewicz, aktor, który myśli najbardziej współcześnie o tym zawodzie i również pani Śląska, która ma inne, że tak powiem, aktorstwo, ale ten sam sposób myślenia.

– Co Pani aktualnie robi?

– Gram jedną z czterech dziewczyn, bohaterek współczesnej sztuki młodej angielskiej autorki Pameli Gems „Dusia, Ryba, Wal i Leta”. To tzw. literatura obyczajowa, świetnie przyjmowana przez publiczność. Każdy znajduje w niej chociażby cień swoich przeżyć. Także w Ateneum odbyła się właśnie premiera tryptyku listopadowego Wyspiańskiego: „Warszawianka” „Lelewel” i „Noc listopadowa”. W „Warszawiance” gram Marię. Skończyłam pracę w serialu TV „Doktor Murek” wg Dołęgi-Mostowicza… No i kabaret „Pod Egidą”, gdzie śpiewam. Mam też zamiar nagrać koncert w „Hybrydach” z Jonaszem Koftą.

– Pani zainteresownie kabaretem i piosenką aktorską jest więc bardzo poważne…

– Kabaret jest w Warszawie jedynym miejscem, gdzie można śpiewać i uczyć się spokojnie, gdzie mam zaplecze, bardzo dobrych aktorów, którzy się mną zajmują. Ja sama nie potrafiła bym zorganizować zespołu, koncertu. Poza tym wielu rzeczy się tam uczę. Przedtem nie miałam np. nigdy do czynienia z mikrofonem. Prócz tego każda piosenka jest dla mnie zadaniem podobnym do nowej roli w teatrze. A moim marzeniem jest zagrać kiedyś rolę śpiewaną w teatrze.

Rozmawiała EWA BIELSKA

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.