10
Sierpień
2000
00:08

Felieton wakacyjny

Pamiętacie Państwo całkiem niedawno, panowało ”szaleństwo wahadełka”, pamiętacie ?

Wahadełko można było kupić w sklepie, dostać w  prezencie,  można je sobie było, poza tym, zrobić samemu jeśli ktoś wstydził się je kupować. Wszyscy uważali, że mają w dłoniach cudowną moc i posługiwali się wahadełkiem na co dzień i w każdej sprawie.

Miałam w rodzinie i wśród znajomych nawet wielu mężczyzn, którzy nie rozstawali się z wahadełkiem w ogóle, sprawdzali wszystko, czy zupa która za chwilę zaczną jeść jest dla nich dobra, którą część ciała oni  i ich znajomi mają chorą, czy dom do którego weszli ma dla nich dobrą aurę czy coś tam, miałam znajomego który przed podróżą samochodem, sprawdzał wahadełkiem nad mapą, wzdłuż drogi, czy to będzie bezpieczna podróż i gdzie ma uważać szczególnie, a nawet raz pewna nieznajoma pani, w kawiarni, gdzie byłam z nią umówiona, na oczach wszystkich, zanim zaczęła ze mną rozmawiać sprawdziła mnie wahadełkiem czy jestem w porządku. Życie z wahadełkiem było proste i piękne, można było nie brać za nic odpowiedzialności.

Szaleństwo wahadełek, horoskopów, wróżek, jasnowidzów, numerologii, schyłek wieku mówią, sto lat temu, mówią, było dokładnie to samo.

Leczenie dłońmi, obłęd z Kaszpirowskim, dzięki któremu mojej teściowej, inteligentnej i rozsądnej pani, znikneła blizna na brzuchu i pociemniały na nowo siwe włosy. Pamiętam mój dramatyczny telefon do niej : Mamo ! Kaszpirowskim sobie farbuje włosy, powiedziały mi charakteryzatorki z telewizji, które go pudrowały przed występem. I jej odpowiedz: A może on sobie sam nie może pomóc, kochanie ?

Ostatnio w telewizji jest program Pana Nowaka, który leczy dłońmi przez ekran. Któregoś dnia przypadkowo, trafiłam na ten program i słyszę że mam postawić przed telewizorem butelkę wody mineralnej, skupić się i myśleć o mojej dolegliwości, on przez telewizor z tą wodą coś zrobi, potem mam tę wodę pić co dzień rano po pół szklanki. Złapałam butelkę z wodą, krzyczę do mamy i do gosposi żeby robiły to samo. Postawiłyśmy trzy butelki, każda myślała o swojej chorobie. Zaczarował Tydzień piłyśmy tę wodę nie było żadnych zmian, a potem się okazało że pomyliłyśmy butelki i ja piłam wodę gosposi, na jej chorobę, mama moją a gosposia mamy. Nic dziwnego że nam nie pomogło, szczęście że nie było nam gorzej.

Miałam przyjaciółkę, aktorkę francuską, strasznie chciała zrobić wielką karierę, posługiwała się w celu osiągnięcia tego, między innymi czarami. Kartami, wróżbami, jakąś tajemną mocą do której ja nie miałam żadnego dostępu Grałyśmy razem w jednym filmie. Każdego dnia przed rozpoczęciem zdjęć stawiała nam obu horoskop na ten dzien., co wieczór po zakończeniu pracy wróżyła i coś czarowała. Wierzyłam jej święcie bo jej dziadkowie pochodzili spod Białegostoku, a poza tym któregoś dnia rano, / film był kręcony w Portugalii i mieszkałyśmy w ekskluzywnym hotelu przerobionym ze średniowiecznego klasztoru /, zobaczyłam jak z jej pokoju razem z nią, rano, spokojnie wyfruwa nietoperz.

Helenka, bo tak miała na imię, o czarnych włosach jak heban i najdrobniejszych rączkach i stopach jakie widziałam, nauczyła mnie takiej zabawy;

1 / Idziesz przez las. Jaki to las? Jak go sobie wyobrażasz?

Odpowiedziałam : Świetlisty, jasny, przyjemny, pachnący z cudowna polaną.

2 / Napotykasz przeszkodę. Jak ją sobie wyobrażasz? Co robisz?

Odpowiedziałam : Wielki czerwony mur, nie do pokonania. Patrzę w prawo a tam dziura .

3 / Idziesz dalej lasem, znajdujesz filiżankę. Jaka jest ta filiżanka? Co z nią robisz?

Odpowiedziałam : Cudowna, zachwycająca z białej porcelany. Zabieram ją sobie.

4 / Idziesz dalej lasem, dochodzisz do jakiejś wody. Jaka to woda? Co robisz.

Odpowiedziałam : Leśny, krystalicznie czysty strumień. Myję się w nim a potem piję z niego wodę, jest pyszna bo piję ją z tej cieniutkiej porcelanowej filiżanki.

LAS – to ŻYCIE dla pytanego, PRZESZKODA – to KŁOPOTY, PROBLEMY, FILIŻANKA to PIENIĄDZE, WODA  – SEKS w życiu.

Lubię się w to bawić, jak sobie przypomnę. Postanowiłam dla Państwa zadać te cztery pytania” sławnym osobom” które spotkałam w tym tygodniu. Piszę w kolejności ich spotykania. Bawiliśmy się przy tym świetnie.

DANIEL OLBRYCHSKI – 1 / Las to zapach. Jest sucho, a jak pada jest mokro i to jest cudowne. Jadę konno i nie chce misie z tego lasu wyjechać. 2 /  Wielki zwalony pień, zsiadam z konia i oprowadzam go dookoła. 3 / Filiżanka, mała, niebieska. Podnoszę ją delikatnie w galopie. Stawiam na półce u mnie w domu  i jej nie dotykam tylko na nią patrzę. 4 / Strumień Kompletnie brudny strumień. Próbuję w nim pływać żabką.

MAGDA UMER – 1 / Piękny. Mchy, sosny i nie boję się bo jest przejrzysty. Leżę na mchu i patrzę na sosny. 2 / Przeszkoda to szkółka leśna ogrodzona, jeśli jest furtka to idę ostrożnie żeby nie uszkodzić sadzonek, jeśli nie ma , wyjmuję skrzydła i lecę. 3 / Duża filiżanka z IKEA, żółta, słoneczko. Biorę bo zbieram filiżanki. 4 / Strumień który wpada do morza. Rwący. Wszystko ze sobą zabiera, kamienie, ziemię. Nie wchodzę do wody, tylko z nim współistnieję.

ANDRZEJ DUDZIŃSKI – 1/ Las jodłowy, spadziowy, jagodowy. 2 / Okop, powojenne rozkopy, próbuję przejść i wpadam do środka. 3 / Znajduję samo uszko od filiżanki, pokuję do plecaka. 4 / To jest strumyk z potwornie zimną wodą. Usiłuję się w nim zanurzyć ale wyskakuję, jest za zimna woda. Ale się w niej zanurzam.

ANDRZEJ ŁAPICKI – 1 / Liściasty. Dębowy. Ciemny. 2 / Zwalone, ułożone drzewa. Omijam. 3 / Filiżanka jest zbita i sobie przypominam jak po powstaniu,  wyniosłem tylko zbitą filiżankę, wkładam ją do kieszeni, na coś mi się przyda. 4 / Woda? Oczko, rzęsą strasznie porosłe. Żaby ! I bąbelki ! Lubię tę wodę i się jej przyglądam. Nie wchodzę. Kto by wchodził do takiej wody.

PIOTR MACHALICA – 1 / Iglasty. Gęsty, pachnący. I jest tak ciepło! 2 / To jest dziwna rzecz. Gęste pokrzywy, że nie można przejść. 20 metrów pokrzyw. Chcę przejść ale strasznie mnie parzy więc idę tak długo aż się skończą. 3 / Filiżanka porcelanowa, Rozenthal, stara ale zupełnie nie uszkodzona. Biorę ją sobie do domu. 4 / Woda?  Jaka woda? W lesie? Woda w butelce, w ogóle mnie nie interesuje..

JANUSZ GAJOS – 1 / Gęsty, tajemniczy las, ale są tam takie wolne przestrzenie, takie urocze polany. 2 / Bagnisko przez które nie można przejść. Próbuję znaleźć obejście, ale jak nie znajdę to zawrócę 3 / Piękna, porcelanowa. Jak fajna to zabieram. 4 / Żywa, czysta woda. Czysta jakiej już nie ma. Zażywam kąpieli i odświeżony idę dalej.

EWA DAŁKOWSKA

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.