12
Luty
1976
02:02

Czlowiek z marmuru

zobacz więcej zdjęć (39)

Człowiek z marmuru

Klasyk z epoki kina moralnego niepokoju. Dramatyczne losy młodego robotnika jako metafora walki jednostki z bezdusznym systemem totalitarnym.

Polska połowy lat 70. to czasy, gdy kwitła gierkowska propaganda sukcesu, a cały naród starał się zbudować nad Wisłą „drugą Japonię”. 25-letnia Agnieszka jest świeżo upieczoną absolwentką szkoły filmowej. Chce zrealizować film o Mateuszu Birkucie, przodowniku pracy z lat 50. i stara się przekonać do swojego pomysłu redaktora z telewizji (Bogusław Sobczuk). Ten niechętnie przystaje na propozycję dziewczyny dając jej taśmę i sprzęt. Spodziewa się, że powstanie krótki, nostalgiczny obrazek o bohaterze pracy sprzed dwudziestu pięciu lat. Jednak Agnieszka rozpoczyna swoje prywatne śledztwo na temat Birkuta. Z fragmentów archiwalnych kronik i rozmów z jego dawnymi znajomymi wyłania się zaskakujący obraz minionej epoki.

CZŁOWIEK Z MARMURU

Rok: 1976
Premiera: 1977. 02. 25
Gatunek: Film polityczny
Produkcja: Polska
Temat: Historia – Polska – po 1944

Dane techniczne:
Barwny. 4518 m. 153 min.
Plenery: Gdańsk, Katowice, Kraków, Zakopane, Warszawa, pałac w Kozłówce.

Opis:
„Człowiek z marmuru” rodził się w bólach. Trzeba było wielu starań i zabiegów, by przekonać urzędników i dyrektorów od kultury, że ten film nie będzie oskarżeniem komunistycznego państwa. Czy nie był? Był i to na tyle celnym i dotkliwym, że wywołał popłoch. Dzieło Wajdy przeznaczono do ograniczonej dystrybucji, co – miast zmniejszyć – zwiększyło jego rezonans i popularność. Utwór, będący mistrzowskim połączeniem niekłamanego artyzmu z otwartą krytyką kłamstwa, przemocy i zniewolenia, miał w sobie niezwykłą siłę oddziaływania. Stał się też wielkim wydarzeniem, nie tylko kulturalnym. Oficjalne media próbowały wypaczyć jego sens. Pisano i mówiono, że „Człowiek z marmuru” jest li tylko pożytecznym głosem w konstruktywnej, socjalistycznej dyskusji, dotyczącej – potępionego już przez partię – „okresu błędów i wypaczeń”. „Wola partii” jednak i tym razem rozminęła się z „wolą narodu”. Dramatyczne losy Mateusza Birkuta widzowie słusznie odczytali jako metaforę zmagań jednostki z totalitaryzmem. „Walka Birkuta o prawdę nie skończyła się przecież w latach pięćdziesiątych” – zdawał się mówić za pośrednictwem swego filmu Wajda – „trwa ona także dziś, czego dowodem jest choćby rozpaczliwa szamotanina Agnieszki z telewizyjną nomenklaturą”. Na sukces „Człowieka z marmuru” złożyły się talent i praca wielu ludzi, zwłaszcza reżysera i odtwórców głównych ról. Porywającą kreację Mateusza Birkuta stworzył młody aktor krakowskiego Starego Teatru Jerzy Radziwiłowicz, znany wcześniej z zaledwie dwu większych ról filmowych. Absolutną debiutantką na ekranie była natomiast ekspresyjna Krystyna Janda (Agnieszka) – dwudziestopięcioletnia wówczas aktorka warszawskiego Teatru Ateneum. Uwagę krytyki zwróciła też konstrukcja dzieła Wajdy. Jest ono bowiem nie tylko pasjonującą opowieścią o człowieku zniszczonym przez historię, lecz także skrupulatnym zapisem powstawania filmu. Niełatwej często drogi twórcy, na której piętrzą się niezliczone przeszkody w postaci braku pieniędzy, złej woli decydentów, problemów technicznych. Dziś „Człowiek z marmuru” jest już klasykiem i legendą. Mimo to wciąż ogląda się go z zainteresowaniem, nie ustępującym „kinu akcji”.
Rok 1952. Na centralnym placu Nowej Huty ekipa robotników zdejmuje gigantyczny portret przodownika pracy Mateusza Birkuta. Rok 1976. Na korytarzu gmachu telewizji 24-letnia dyplomantka szkoły filmowej Agnieszka przekonuje redaktora, że film, który chce zrobić o Birkucie, jest potrzebny i ważny. Po dyskusjach uzyskuje sprzęt, taśmę. Montażystka wybiera dla niej strzępy starych taśm, z których wyłania się zarys wizji Nowej Huty w początkach budowy kombinatu: błoto, zmęczenie, trudne warunki bytowania – i zaraźliwy, niekłamany entuzjazm junaków SP. Jest wśród nich Mateusz Birkut, chłop spod Krakowa, murarz wsławiony rekordem: w 5-osobowym zespole ułożył w ciągu zmiany 30 tysięcy cegieł. Wyczynowi temu poświęcił film „Oni budują nasze szczęście” reżyser Jerzy Burski, dziś sława polskiego kina. Agnieszka uzyskuje od niego informacje o kulisach rekordu Birkuta, który Burski – wówczas początkujący dokumentalista – zainscenizował wspólnie z sekretarzem Jodłą. Dzięki idealnej organizacji pracy i nadludzkiemu wysiłkowi Birkut pobił rekord, zdobył sławę, otrzymał mieszkanie, wyjechał na zjazd przodowników pracy, jego portret ozdobił plac w Nowej Hucie, a marmurowa rzeźba była wystawiona na II ogólnopolskiej wystawie plastyki w „Zachęcie”. Birkut został instruktorem w Zjednoczeniu i wraz ze swym przyjacielem Witkiem jeździł po budowach, ucząc nowych metod murowania; jeździł zwykle z nim niejaki Michalak. Agnieszka odnajduje Michalaka, organizującego obecnie dla „Estrady” występy stripteaserek. Michalak opowiada jej o współpracy z Birkutem do momentu, kiedy podczas pokazu murowania ktoś podłożył Birkutowi rozpaloną cegłę. Inwalida z poparzonymi dłońmi nie mógł już bić rekordów. Został działaczem związkowym, bardzo popularnym wśród robotników Nowej Huty. Michalak, od początku nieufny wobec Witka, reemigranta z Francji, powoduje jego aresztowanie. Birkut dokłada wszelkich wysiłków, aby pomóc przyjacielowi. W rezultacie traci pracę, zostaje pozbawiony odznaczeń i mieszkania, mimo że jego żona Hanka Tomczyk, wybitna gimnastyczka, spodziewa się dziecka. Rozgoryczony Birkut po pijanemu rzuca w okno Urzędu Bezpieczeństwa cegłę, którą zachował na pamiątkę swego pierwszego rekordu. Zostaje aresztowany. Agnieszka ukrytą kamerą filmuje rozmowę z Michalakiem, ale ten spostrzega to i zmusza dziewczynę do prześwietlenia taśmy, po czym składa skargę w Telewizji. Po kolejnej ostrej rozmowie z redaktorem telewizji Agnieszka uzyskuje po raz ostatni zgodę na kontynuowanie filmu, pod warunkiem, że odbędzie rozmowę z Witkiem, pełniącym kierownicze funkcje na budowie Huty Katowice. Przedtem jednak ogląda odnaleziony przez montażystkę fragment taśmy z nigdy nie wykorzystanym sprawozdaniem z procesu o szpiegostwo, wytoczonym Witkowi i innym pracownikom budownictwa w 1952 r. Odważna postawa Birkuta, zeznającego jako świadek spowodowała jego późniejsze skazanie. W Hucie Katowice inż. Witek opowiada o losach Birkuta po ich wspólnej rehabilitacji w 1956 r. Witek wrócił do pracy w Hucie, Birkut wyruszył na poszukiwanie Hanki Tomczyk, która publicznie wyparła się aresztowanego Mateusza i osiadła w Zakopanem. Agnieszka odnajduje ją, zamężną z ajentem gastronomii, mieszkającą w luksusowej willi. Hanka potwierdza, że Birkut odnalazł ją, ale go odtrąciła. Agnieszka słucha relacji kobiety świadomej zupełnej klęski swego życia, i – wstrząśnięta – po raz pierwszy decyduje się nie filmować tej tragicznej twarzy. Ostatni ślad prowadzi do rodzinnej wsi Birkuta, gdzie Mateusz mieszkał ze swym malutkim synkiem Maćkiem. Rok 1957: wybory do Sejmu. Cała wieś czeka, jak będzie głosować człowiek najbardziej skrzywdzony i kiedy Birkut wrzuca do urny nieskreśloną kartkę – wszyscy idą za jego przykładem. Więcej materiałów filmowych nie ma, adresu Birkuta ani jego syna nie udaje się odnaleźć. Redaktor organizuje przegląd materiałów do filmu Agnieszki i dyskwalifikuje jej pracę, mimo gorących protestów całej ekipy. Głównym pretekstem jest to, że nie odnalazła bohatera. Zbyt późno Agnieszka orientuje się, że syn Birkuta Maciek nosi prawdopodobnie nazwisko swojej matki… Załamana Agnieszka wraca do swego ojca, kolejarza w małym miasteczku. Pod jego wpływem uświadamia sobie, że nie wolno jej rezygnować, że doprowadzenie sprawy do końca jest ważniejsze, niż ewentualne dokończenie filmu. Odnajduje Maćka i spotyka go przed bramą Stoczni Gdańskiej. W tłumie robotników idących do pracy Maciek mówi jej, że ojciec nie żyje. Nie rozumie, czemu Agnieszka się nim interesuje – odmawia pomocy. Ale dziewczyna nie ustępuje. Są razem na korytarzu w telewizji…

Reżyseria: Andrzej Wajda
Reżyser II: Krystyna Grochowicz , Witold Holtz
Współpraca reżyserska: Leszek Tarnowski , Magdalena Stelmaszczyk
Scenariusz: Aleksander Ścibor-Rylski
Zdjęcia: Edward Kłosiński
Współpraca operatorska: Jacek Łomnicki , Jan Ossowski , Jerzy Tomczuk
Scenografia: Allan Starski
Współpraca scenograficzna: Wojciech Majda
Dekoracja wnętrz: Maria Osiecka-Kuminek
Kostiumy: Lidia Rzeszewska , Wiesława Konopelska
Muzyka: Andrzej Korzyński
Wykonanie muzyki: Alibabki (zespół)
Dyrygent: Andrzej Korzyński (zespół instrumentalny)
Konsultacja muzyczna: Małgorzata Jaworska
Dźwięk: Piotr Zawadzki
Montaż: Halina Prugar
Współpraca montażowa: Maria Kalicińska
Charakteryzacja: Anna Adamek
Współpraca charakteryzatorska: Iwona Kamińska
Fotosy: Renata Pajchel
Kierownictwo produkcji: Barbara Pec-Ślesicka
Organizacja produkcji: Andrzej Smulski , Alina Kłobukowska
Współpraca produkcyjna: Elżbieta Kozłowska , Janusz Dziumowicz , Waldemar Król
Produkcja: Zespół Filmowy X
Laboratorium: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (Warszawa)
Obsada aktorska: Jerzy Radziwiłowicz (Birkut Mateusz oraz Maciek Tomczyk, syn Birkuta), Krystyna Janda (Agnieszka),Tadeusz Łomnicki (reżyser Jerzy Burski), Jacek Łomnicki (reżyser Jerzy Burski w latach 50-tych), Michał Tarkowski (murarz Wincenty Witek, przyjaciel Birkuta, w latach 70. dyrektor budowy Huty Katowice), Piotr Cieślak (Michalak, ubek „opiekujący się” Birkutem, w latach 70. pracownik „Pagartu”), Wiesław Wójcik (towarzysz Jodła, sekretarz partii w Nowej Hucie), Krystyna Zachwatowicz(Hanka Tomczyk, żona Birkuta), Magda Teresa Wójcik(montażystka), Bogusław Sobczuk (redaktor tv), Leonard Zajączkowski (Leonard Zajączkowski, operator Agnieszki), Jacek Domański (dźwiękowiec Agnieszki), Zdzisław Kozień (ojciec Agnieszki), Irena Laskowska (pracownica Muzeum Narodowego),Wiesław Drzewicz (właściciel „Ostoi” w Zakopanem, mąż Hanki Tomczyk), Kazimierz Kaczor (pułkownik UB), Ewa Ziętek(sekretarka pułkownika UB), Elżbieta Borkowska (blondynka na castingu striptizerek), Andrzej Grąziewicz (sędzia na procesie Witka), Edmund Karwański (prokurator na procesie Witka),Stefania Kornacka , Henryk Łapiński (Marcin Pawlusiak, współoskarżony wraz z Witkiem), Jerzy Moniak (inżynier Moniak, zastępca Witka na budowie Huty Katowice), Irena Oberska ,Zbigniew Płoszaj (dźwiękowiec Kroniki), Juliusz Roland(współoskarżony wraz z Witkiem), Maciej Rayzacher(przewodniczący zebrania ZMP), Grzegorz Skurski (kierowca i oświetlacz Agnieszki), Dorota Stalińska (fotoreporterka robiąca zdjęcia Burskiemu na Okęciu), Zdzisław Szymborski(przedstawiciel dyrekcji obrzucony kiełbikami), Mariusz Świgoń(technik z budowy), Krystyna Wolańska (opiekunka Marysi, córeczki reżysera Burskiego), Andrzej Wykrętowicz (architekt),Feliks Falk (nagrodzony reżyser na Okęciu; nie występuje w czołówce), Stanisław Frąckowiak (towarzysz z Warszawy; nie występuje w czołówce), Krzysztof Kiersznowski (towarzysz gratulujący Birkutowi rekordu; nie występuje w czołówce), Jarosław Kopaczewski (robotnik; nie występuje w czołówce), Stanisław Michalik (sędzia na procesie Witka; nie występuje w czołówce)
Lektor: Mieczysław Grąbka , Andrzej Seweryn (głos relacjonującego bicie rekordu przez Birkuta)

Nagrody
1977 Andrzej Wajda Gdynia (do 1986 Gdańsk) (FPFF)-nagroda dziennikarzy
1978 Andrzej Wajda Cannes (MFF)-nagroda FIPRESCI
1979 Jerzy Radziwiłowicz Bruksela (MFF)-nagroda aktorska „Kryształowa Gwiazda”
1979 Andrzej Wajda Belgrad (MFF „FEST”)-Nagroda Główna
1979 Jerzy Radziwiłowicz Belgrad (MFF „FEST”)-nagroda aktorska
1980 Andrzej Wajda Kartagena (MFF)-nagroda specjalna jury
1999 Koniec wieku – ankieta „Polityki” 9 miejsce w ankiecie „Najciekawsze filmy polskie XX wieku”

„Człowiek z marmuru”

Niezłomni bohaterowie epoki stalinizmu

Film „Człowiek z marmuru” został zrealizowany przez Andrzeja Wajdę w 1976 roku, po 14 latach od napisania przez Aleksandra Ścibora-Rylskiego pierwszej wersji scenariusza. Polskie kino nie miało do tej pory możliwości rozliczenia się z epoką stalinizmu, Wajda był więc prekursorem. Stworzył dzieło nie tylko rozrachunkowe, ale będące także znakomitą diagnozą współczesności.

Znanemu i cenionemu już w latach 70. reżyserowi Andrzejowi Wajdzie udało się przekonać decydentów, że „błędy i wypaczenia” lat 50. to temat na tyle odległy, iż podjęcie go w filmie fabularnym nie będzie groźne dla ustroju. Zwłaszcza, że temat ten, w czasie popaździernikowej odwilży, pojawiał się już w literaturze. Produkcja filmowa jednak, z punktu widzenia władz, miała zbyt szeroki odbiór społeczny, tworzyła autentycznych bohaterów i kreowała zbiorową wyobraźnię, dlatego dawano jej mniej swobody. Zgoda na nakręcenie „Człowieka z marmuru” została wydana, ale pracy nad filmem bacznie przyglądała się Służba Bezpieczeństwa, jeżdżąc w ślad za ekipą i próbując wybadać zamiary twórców.

Nieoczekiwany dla władz sukces filmu Wajdy wynikał między innymi z tego, że reżyser nie ograniczył się do pokazania czasów stalinizmu z perspektywy współczesnej, ale nadał obu planom czasowym – historycznemu i współczesnemu – podobną rangę. Bohater z lat 50. Mateusz Birkut (świetna rola Jerzego Radziwiłowicza) był typowym przedstawicielem swojego czasu. Syn małorolnych chłopów, przystąpił do budowania socjalizmu i został przodownikiem pracy dlatego, że dawało mu to szansę na awans społeczny. Jednak także, na swój nieskomplikowany sposób, widział w tym korzyści dla ogółu. Ludzie potrzebują mieszkań, mówił, im szybciej będziemy budować, tym mniej będzie nędzy. Z dnia na dzień, właściwie przez przypadek, stał się bohaterem propagandy, co także prostodusznie uważał za swój wkład w budowanie lepszego jutra. Wkrótce boleśnie się przekonał, że pracuje dla systemu, który oczekuje od niego nie tylko sprawnego i szybkiego układania cegieł, ale także, a może przede wszystkim, zaparcia się siebie. Kiedy aresztowano pomocnika murarskiego, który był jego przyjacielem, Birkut cisnął w rozpaczy cegłą – relikwią przodownika pracy, w drzwi Urzędu Bezpieczeństwa. Później, zdając sobie sprawę z konsekwencji takiej postawy, jeszcze bardziej się pogrążył, obnażając podczas procesu absurdalność stawianych mu zarzutów.

Andrzej Wajda, konstruując postać Mateusza Birkuta, wrócił niejako do zagadnienia paradoksów bohaterstwa, podejmowanego przez niego w obrazach z okresu polskiej szkoły filmowej. Birkut, którego ogromne portrety zdobiły ściany domów, o którym kręcono filmy i którego podobizny rzeźbiono w marmurze, autentycznym herosem stawał się dopiero upadając z cokołu. Zresztą heroizm ten pogłębiał jeszcze jego klęskę – kiedy wyszedł z więzienia w aureoli męczennika okresu błędów i wypaczeń, ukochana dziewczyna, Hanka, odrzuciła jego wyciągniętą dłoń, bo przy Birkucie czuła się nic niewarta.

PRZODOWNICY PO LATACH

Upłynęło ćwierć wieku od czasu, kiedy Mateusz Birkut bił rekordy w układaniu cegieł. Przewrócony posąg przodownika pracy odnalazła w muzealnych magazynach studentka szkoły filmowej. Postać Agnieszki brawurowo zagrała debiutująca wówczas Krystyna Janda. Żywiołowa i bezczelna, o przerysowanej gestykulacji, w jeansach i ekstrawaganckich butach na wysokich koturnach, reprezentowała aspiracje młodego pokolenia epoki gierkowskiej – do życia na przyzwoitym poziomie, kariery i zawodowego sukcesu. Agnieszkę ustrój miał uwieść już nie poprzez rozbudzanie wiary w świetlaną przyszłość, ale obietnicą etatu w telewizji i dobrej pensji. Dla dziewczyny dociekanie prawdy stało się jednak ważniejsze niż dążenie do profitów płynących z posłuszeństwa władzy. Poszukując Mateusza Birkuta, Agnieszka zetknęła się z całą galerią ludzi, którzy ulegli systemowi i zostali za to nagrodzeni życiowym sukcesem, stało się to jednak kosztem ich głębokiego wewnętrznego poczucia przegranej. Żarliwy ideowiec z lat 50. po upływie ćwierćwiecza był zgorzkniałym nadzorcą striptizerek, a reżyser, który zyskał światowy rozgłos, stał się niewolnikiem własnego kabotynizmu. Witek – przyjaciel Birkuta, bohater wojny hiszpańskiej i więzień epoki stalinowskiej, gdy został ważnym inżynierem budującym Hutę Katowice, porozumiewał się ze światem już tylko za pomocą bezdusznej nowomowy.

Połączenie w „Człowieku z marmuru” obu planów czasowych pozwoliło na świetne ukazanie wątpliwości, z którymi coraz częściej zaczynali się zmagać obywatele PRL-u. W latach 70. nie było już co prawda krwawych represji, wszechobecnego strachu i paranoicznego poszukiwania wrogów, ale brakowało także entuzjazmu, wiary w postęp, lepsze jutro i sprawiedliwość społeczną, typowych dla lat 50. A skoro nie było wiary, społeczeństwo zaczęła cechować powszechna inercja, korupcja i zawiść. Ludziom towarzyszył już nie wielki strach o życie, ale mały lęk – o utratę dobrej posady czy podpadnięcie przełożonym. System tracił więc jakąkolwiek moralną legitymację. Agnieszka, buntując się przeciwko redaktorom, którzy chcieli przyciąć jej film według swojej miary, w istocie buntowała się przeciw systemowi, który oczekiwał od niej tylko jednego: podporządkowania się, porzucenia własnych zasad i przyjęcia w zamian postawy posłuszeństwa, choćby tylko deklarowanego. I to porzucenia całkowitego, bez reszty – losy Birkuta wyraźnie pokazywały, że ustrój bez sentymentów pozbywa się jednostek nawet bardzo dla niego zasłużonych, kiedy okażą choć trochę ludzkiej przyzwoitości.

PREMIERA

Władze PRL-u zdawały sobie sprawę z siły moralnego przesłania „Człowieka z marmuru” – nad ukończonym już filmem zbierały się więc czarne chmury. Do premiery doszło jednak zapewne dlatego, że odłożenie na półkę obrazu reżysera światowej klasy, jakim był Andrzej Wajda, wywołałoby międzynarodowy skandal, na który władza nie mogła sobie pozwolić. Sam reżyser mówił o dobroczynnym, osobistym wpływie ministra kultury Józefa Tejchmy, który miał dokonywać cudów, by przekonać innych decydentów do dopuszczenia filmu na ekrany. Po entuzjastycznie przyjętej przez widzów i zupełnie przemilczanej przez prasę premierze (25 lutego 1977 r.) obraz wyświetlano początkowo tylko w jednym kinie – w warszawskim „Warsie” – przed którym ustawiały się olbrzymie kolejki.

Dziennik.pl

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.