01
Luty
2019
14:02

Claudia - luty 2019, s. 18

zobacz więcej zdjęć (3)

Wywiad do magazynu CLAUDIA – luty 2019

 

KOBIETY JAK MY

Porozmawiajmy o seksie

O wchodzeniu w życie intymne, własnych doświadczeniach, o tym, jak o ,,tych sprawach” mówiło się w ich domach i jak się mowi o nich dzisiaj, opowiadają aktorki Krystyna Janda i Anna Dereszowska oraz modelka Renata Kaczoruk.

 Broszurkę o seksie podrzuciła mi mama

Krystyna Janda, aktorka teatralna i filmowa. Kobieta instytucja. Prowadzi dwa teatry w Warszawie.

Seks ciekawił mnie, niemniej w domu o tym się nie rozmawiało. Moje pokolenie z tzw. uświadamianiem miało prawdziwy problem. Pamiętam, że mama podrzuciła mi stosowną broszurkę pod poduszkę, gdy miałam 12 lat. Ale potem czytałam i „Sztukę kochania” Wisłockiej, i podręczniki medyczne, bo miałam do nich dostęp. Reszta to były opowieści rówieśników i wiedza, taka dziwna, tajemna, pełna domysłów, jakichś teorii i głupstw – opowiada Krystyna Janda.

Jestem z pokolenia dzieci kwiatów. Gdy wchodziłam w dorosłość, do seksu i pierwszego razu podchodzono liberalniej niż teraz, religia nie miała takiego znaczenia. To miłość grała główną

rolę. Z drugiej strony, pamiętam samobójstwa rówieśników z powodu nieszczęśliwej miłości i niechcianej ciąży. Pod koniec podstawówki w mojej klasie była dziewczynka, która urodziła

dziecko. Ciąża była wynikiem gwałtu. Wiedzieliśmy o tym. Dorośliśmy błyskawicznie razem z tą historią.

Mój „pierwszy raz” stał się, gdy miałam 17 lat. Byłam zakochana. I choć wtedy dopadła mnie grypa i gorączka, wspominam ten dzień jako wspaniałe przeżycie dzielone z rówieśnikiem. To nie znaczy, że z koleżankami zwierzałyśmy się sobie z pierwszych doświadczeń. To były jednak sprawy prywatne. W moim liceum wiele było związków, także tych intymnych, opartych na „młodzieńczej miłości” i przekonaniu, że będziemy razem do końca życia,

a nawet świata. I to było piękne! Dziś odnoszę wrażenie, że Polacy mają różne podejście do seksu. Zależne od wychowania, doświadczeń i światopoglądu, jedni nim się cieszą, inni się

go boją. I choć wiedza na ten temat jest większa, niż było to w moich czasach, irytuje mnie brak tolerancji i empatii.

Te przepisy, które mają karać i unieszczęśliwiać, jak choćby prawo odebrania dzieci młodocianym matkom. To mnie bardzo boli. Dlatego pomagam w budowie domu dla nieletnich matek zaszczutych przez obcych ludzi, rodziny i prawo. Oburza mnie powszechne przekonanie o winie kobiet. Z drugiej strony cieszy coraz większa świadomość kobiet na temat ich praw.

Z tych obserwacji i autentycznych wpisów internetowych zrodził się pomysł spektaklu o seksie. To temat bardzo aktualny, zwłaszcza w obliczu nowych podręczników szkolnych, np. do biologii czy przygotowania do życia w rodzinie. Pełnych zakazów, nakazów, ostrzeżeń, strachów, co najmniej dziwnych sformułowań i idei na temat seksu, macierzyństwa i antykoncepcji.

Dziś, gdy wiedzę o seksie czerpiemy głównie z internetu, warto do niego dodać odrobinę humanizmu. Afirmujmy tę sferę życia, edukujmy, zamiast demonizować czy spychać na margines.

Spektakl Moj pierwszy raz w reż. Krystyny Jandy można obejrzeć w Teatrze Polonia. Głosi otwartość i możliwość czerpania przyjemności z życia i seksu. To dobry pretekst do rozmowy.

Fot. Krzysztof Opaliński dla „GALI“

Claudia, luty 2019, s.18-19

 

Cały wywiad do magazynu CLAUDIA

Czy pomysł by zrobić spektakl o seksie miał m.in. związek z tym, że w Polsce seks w jakiejś mierze to wciąż temat wstydliwy , obarczony tabu…

Pewnie tak, ale przede wszystkim jest to temat aktualny, bardzo aktualny, w obliczu nowych podręczników szkolnych do przedmiotów społecznych, do życia w rodzinie itp. Podręczniki są pełne zakazów, nakazów, ostrzeżeń, strachów i co najmniej dziwnych sformułowań i idei na temat seksu, macierzyństwa, antykoncepcji . Oczywiście istnieje Internet i wiemy wszyscy że wiedzę zdobywa młodzież głównie stamtąd, nie mniej taki spektakl może wiele rzeczy urościć, przybliżyć , zmienić sposób myślenia. Dodać humanizmu do tych tematów. Nie jest to spektakl tylko dla młodzieży, a raczej takce dla młodzieży. Zależało mi żeby postał i głosił otwartość i możliwości czerpania satysfakcji i przyjemności z życia w ogóle. To spektakl radosny, zabawny, afirmacyjny . O radości życia.

Czy polska publiczność jest gotowa na taki temat albo na wątek opisu gwałtu zbiorowego czy seksu z chorym bratem? parę osób w trakcie spektaklu wyszło..

Okazało się, że tak, jak najbardziej,. Widzowie reagują bez fałszywej pruderii, spontanicznie, bawią się i zamyślają tam gdzie to przewidziane. Co więcej przed spektaklem zachęcamy widzów do wypełniania ankiet, anonimowych co prawda ale dość intymne są to pytania. Myśleliśmy, że będzie niewielu chętnych, a okazało się że wręcz przeciwnie. Aktorzy korzystają zresztą potem z tych ankietowych odpowiedzi w trakcie spektaklu. To jest dla nas niespodzianką i radością, bo to oznacza otwartość i zaufanie do nas.

Z jakimi reakcjami spotkała się Pani osobiście: maile, listy od ludzi , rozmowy etc?

Reakcją w teatrze są głównie kupowane bilety , ilość publiczności i sposób reagowania w trakcie spektaklu. Zrobiliśmy wszystko, żeby był to miły, zabawny wieczór, ale także żeby to teatralne spotkanie było znaczące. Brawa i ilość kupowanych biletów, świadczą o dobrym przyjęciu i potrzebie poruszania tych tematów.

Czy wśród tych historii jest są takie, które najbardziej utkwiły Pani w pamięci, rozśmieszyły, wzruszyły, dotknęły …?

Jest tam monolog i miłości z mężczyzną niepełnosprawnym, który to monolog na wszystkich robi wrażenie , ale także o seksie z kimś kto umiera , jest chory a nigdy nie zaznał seksu. To wzruszające. No i jest tam, w spektaklu słynny tekst Franki Rame, żony Dario Fo, o gwałcie, którego doświadczyła sama. Ale poza tym jest tak duża ilość rzeczy , wyznań i zabawnych i zaskakujących , że trudno je wymieniać. Ten tekst teatralny został skompilowany z prawdziwych wpisów internetowych na stronie www.myfirstetime.com i ma niewątpliwą siłę autentyczności.

Pierwsze rozmowy o seksie: ile miała Pani lat, co najbardziej ciekawiło, a może coś przerażało? Śmieje się Pani serdecznie czasem z tego jak wtedy podchodziła Pani do seksu?

O, moje pokolenie miało z tym prawdziwy problem. Mnie podrzuciła mama książeczkę pod poduszkę jak miałam chyba 10, 12 lat. Ale tuż potem czytałam i „Sztukę kochania” Wisłockiej i podręczniki do medycyny, do których miałam dostęp. Reszta to opowieści rówieśników i wiedza którą można nazwać i tajemną i co najmniej dziwną. Wiele domysłów, fatalnych teorii i głupstw. Na szczęście miałam przygotowanie z literatury na temat, większe niż moje koleżanki jak się okazało. Przerażało, słowo jakiego pani użyła, nie miało chyba w ogóle miejsca, raczej ciekawiło niepohamowanie, tak bym to określiła. Tym nie mniej w domu się o tym nie rozmawiało.

Jak wtedy gdy wchodziła Pani w dorosłość podchodzono w Polsce do seksu i pierwszego razu?

Mam wrażenie często że bardziej liberalnie niż teraz. Ja jestem z pokolenia Dzieci Kwiatów. No i względy religijne nie miały takiego znaczenia. Miłość była w głównej roli. A z drugiej strony, pamiętam samobójstwa rówieśników i z powodu nieszczęśliwej miłości i niechcianej ciąży. Ale w końcówce szkoły podstawowej, w mojej klasie uczyła się dziewczyna , dziewczynka raczej, która urodziła dziecko, podczas roku szkolnego. Była to ciąża z gwałtu, i wszyscy o tym wiedzieliśmy, dorośliśmy gwałtownie razem z tą historią.

„Pierwszy raz” w Pani życiu: jak swój „pierwszy raz” Pani zapamiętała? wśród napisów przesuwających się podczas spektaklu jest coś o grypie i gorączce…

Tak, byłam w malignie, ale zakochana od dawna. Miałam chyba 17 lat. To było w rezultacie wspaniałe przeżycie dzielone z rówieśnikiem. Pozostawiło ciepłe myśli i wspomnienia na całe życie.

Czy Pani i koleżanki zwierzałyście się sobie wzajemnie z tego faktu?

Nie wiem, chyba nie tak dogłębnie o tym opowiadając. To były sprawy i wybory bardzo indywidualne i intymne. Ale związków już w liceum wśród na było dużo, także tych intymnych, opartych na „młodzieńczej miłości” i przekonaniu że będziemy razem do końca życia a nawet świata. To było piękne.

Stosunek Polaków do seksu zmienia się: co uderza, a co cieszy Panią w tych przemianach?

Och, od mojej młodości ten stosunek zmieniał się wielokrotnie. Drastyczną cezurą było wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji , stało się tak opresyjnie w tych tematach, że młodzi ludzie do dziś nie umieją sobie z tym poradzić. Ale dostęp do Internetu i świata, wiedza i odpowiedzialność są w coraz większym użytku. Także świadomość kobiet , także jeśli chodzi o ich prawa.

Co przeszkadza Polakom by cieszyć się seksem i mieć do seksu normalne zdrowe podejście ?

Oj myślę że nie można generalizować. Zależy od indywidualnych spraw związanych ze środowiskiem, wychowaniem, doświadczeniami i światopoglądem. Jedni się cieszą inni boją. Generalizowanie , szczególnie teraz jest tu niebezpieczne. Na pewno wiedza i świadomość jest coraz większa.

Co irytuje w dzisiejszym świecie: czy np z jednej strony reklamy epatujące nim, a z drugiej katolickie podręczniki w szkole ? coś innego?

I to i to i to. A przede wszystkim brak tolerancji, empatii i otwartości. Setki przepisów które mają karać i unieszczęśliwiać , jak choćby prawo odebrania młodocianym matkom dzieci. Tym ostatnio się zajmowałam. Pomagam w budowie domu dla nieletnich matek zaszczutych przez ludzi, rodziny i prawne rozwiązania. Straszne, straszne. No i powszechne przekonanie o winie kobiet. To oburzające.

Czy i jak rozmawiała Pani o seksie z dziećmi, podsuwała książki na ten temat? Jak one traktowały seks wchodząc w świat dorosłości, czy zwierzały się Pani ze swoich doświadczeń?

Tak i rozmawiałam, i podsuwałam książki i cieszyłam się z ich uczuć razem z nimi.

 

 

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.