24
Kwiecień
2014
10:04

Miłość blondynki. Od reżysera.

OD REŻYSERA

ANDULA: …a on mi opowiadał o tych zwierzętach, wiesz… że na przykład nie żyją cały czas razem, tak jak… jak ludzie, ciągle, te zwierzęta robią to tylko raz w roku, w czasie rui, wiesz… potem są znowu samotne i żyją na własną rękę, bez nikogo, nie tak jak ludzie… Tylko dzikie gęsi są podobne do ludzi, wiesz…

JARUSZKA: Tak?

ANDULA: Nooo… one żyją razem nawet 120 lat…

JARUSZKA: Naprawdę?

ANDULA: Nieźle, co?

JARUSZKA: Noo…

ANDULA: No a wyobraź sobie, że jak on zastrzeli na przykład jego albo ją, rozumiesz

JARUSZKA: Tę gęś tak?

ANDULA: Noo… to… to drugie z nich zostaje samo nawet sto lat.

JARUSZKA : A co z Tondą?

ANDULA: Noo… on… Kiedy odchodziliśmy zostawiliśmy tam ten krawat, a kiedy później wracaliśmy, jeszcze tam był… Więc chyba Tonda nie przyszedł

JARUSZKA: I teraz będziesz się umawiać z tym gajowym?

ANDULA: Sama nie wiem… bo on jest żonaty, wiesz…?

JARUSZKA: Taaak?

ANDULA: Noo…

Ile mogłam mieć lat, kiedy zobaczyłam pierwszy raz film Miłość blondynki ? Nie pamiętam. Pamiętam natomiast, jak piorunujące na mnie zrobił wrażenie. Jego stronę artystyczną, niewymuszoną lekkość i czystość formy doceniłam dużo później , pewnie dodały się także wrażenia z innych Jego filmów – Czarnego Piotrusia, Konkursu, Pali się moja panno, wszystkie były kamieniami milowymi w moim dorastaniu, rozumieniu, stawaniu się człowiekiem i kobietą. Za to wymowę tego filmu, refleksję wynikającą z Miłości blondynki, doceniłam od razu. Było to wtedy dla mnie coś bardzo ważnego. 

Andula. Samotność, bezradność , naiwność , łatwowierność , czystość, brak perspektyw, cynizm świata i otoczenia, lęk przed niewiernością i małością miłości mężczyzn, lekceważeniem i brakiem zrozumienia. Ile dziewcząt  czuło i czuje podobnie. Mają dużo do ofiarowania i nie widzą godnych zaufania „odbiorców“. A im dłużej nie widzą , tym gwałtowniej pragną, tym bardziej są głuche i ślepe na rozsądek i prawdę.

Kobiety bardzo gotowe na miłość. Przy czym słowo „bardzo“ jest tu znaczące. Wszystko jedno jaki, byle był. Wszystko jedno jak, byle było. Ciągłe nadawanie ludziom, zdarzeniom, słowom, rzeczom, spojrzeniom, wagi i koloru z marzeń. Z wyobrażeń. Z tęsknot.

W tej okolicy jest dwa tysiące samotnych kobiet. Taka okolica. Fabryka. Fabryka włókiennicza. Hotel robotniczy. 8 godzin pracy i co… dziewczyna po pracy coś zje, i co… nie ma jej kto pocałować, nie ma kto przytulić!  Potrzeba tu mężczyzn! Tu nie ma mężczyzn! A jeśli 50 lat nie będzie wojny? A jeżeli 100 lat? No to już w ogóle…

Bardzo chciałam zrobić ten spektakl. Opowiedzieć tę historię,  a raczej tych ludzi, tę sytuację, relacje. Zderzyć ją z naszą współczesnością. Ale bardzo trudno to arcydzieło sztuki filmowej przełożyć na scenę. Ten film, w większości wtedy imrowizowany, za bardzo wątłymi dialogami, film, który jest opowiadany na zbliżeniach, niuansach, szczegółach, spojrzeniami, skrzywieniem warg, westchnieniem, wyrazem oczu. Jak to przełożyć na scenę? Próbujemy to zrobić. Ja i aktorzy. Opowiedzieć to tak czule, jak tylko potrafimy. To? Co to jest to „To“? Nie ma na to słów, bo wszystkie są zbyt jednoznaczne. Oby udało się choć cień cienia tego „Czegoś“

 

Krystyna Janda 

Tekst napisany programu spektaklu Miłość blondynki opartego na scenariuszu filmowym Miloša Formana, Jaroslava Papouška i Ivana Passera

Premiera spektaklu odbyła się 24 kwietnia 2014 roku w Och-Teatrze

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.