01
Październik
2007
22:10

1 października 2007

1.10.2007

Stałam z numerkiem w ręku w urzędzie żeby złożyć wnioski dotyczące budowy. Dookoła rozgorączkowany tłum ludzi spóźnionych z wyrabianiem nowych dowodów osobistych. Wiele bardzo starszych pań i panów, generalnie bez numerków, zachowujących się jak na polowaniu. Siadali na wolnych krzesłach i obserwowali, co się dzieje przy kolejnych okienkach a jak tylko robiła się „dziurka” wymyślali najróżniejsze fortele, i sposoby, aby załatwić sprawy poza kolejnością, co wyraźnie było ich swoistą ambicją.

 

Przede mną wcisnęły się dwie starsze, które sprawdzały czy w okienku do spraw budowlanych nie uda się załatwić dowodu, odprawione z kwitkiem stanęły obrażone i zaczęły polowanie na nowo.

 

Nieopodal mnie, młody człowiek, obserwował wszystko i radził starszym, kolejno wchodzącym ludziom wzięcie numerka, że będzie prościej, że takie są tu porządki, oni go ignorowali, mając najwyraźniej własne plany, on za każdym razem kręcił głową, patrzył na mnie i mówił z uśmiechem – pójdę do nieba po dzisiejszym dniu.

 

Starsi ludzie zajmowali się też na wyścigi tropieniem źle pracujących czy wolno pracujących urzędniczek, przy byle przestoju żądali ich nazwisk grożąc że pójdą na skargę do naczelnika, urzędniczki podawały im ze spokojem nazwiska, nawet zapisywały je kaligrafując na kartkach i zajmowały się dalej porządkowaniem spraw czy telefonami przed wciśnięciem kolejnego numeru przywołującego następnego interesanta.

 

 

 

Szczególnie aktywny był w tropieniu, starszy pan w berecie z jakimiś znaczkami czy odznaczeniami przypiętymi do marynarki.

 

Co chwila też ktoś starszy wchodził uparcie na zaplecze skąd był wyprowadzany przez strażnika, z upomnieniem, że na zaplecze wchodzić nie wolno.

 

Ustąpiłam miejsca starszej umęczonej pani. Młody człowiek z nadzieją na Niebo, wziął numerek i włożył go jej do reki, starsza pani zdjęła buty i zaczęła teraz z kolei śledzić z podejrzliwością kolejność numerów wyświetlanych na monitorach, ale generalnie się uspokoiła.

 

Za to inna, z mojej drugiej strony nękała bez ustanku córkę – idź i powiedz, że ja mam osiemdziesiąt lat i należy mi się bez kolejki – córka zbywała to milczeniem – ale matka ciągle była czujna – patrz, patrz, patrz, nikt nie podchodzi tam do tamtego okienka, idź i załatw teraz ty – wreszcie zniecierpliwiona, sama zerwała się w kierunku któregoś z okienek przy którym zrobiło się pusto ale w tym samym momencie wystartowała  także starsza pani bez butów. Tamta dotarła pierwsza

 

– Ma pani numerek?

 

– A pani ma numerek?

 

– Ja mam 80 lat!

 

– A ja 84!

 

– To jak się ma tyle lat to się siedzi w domu! Ja tu jestem z córką…

 

– I co z tego…

 

W między czasie, osoba, która naprawdę miała wyświetlany numer, zaczęła załatwiać swoją sprawę.

 

– Ludzie jak w tym kraju ma być dobrze – krzyczała osiemdziesięcioczterolatka pokazując osiemdziesięciolatkę

 

–  Takie to i w kościele chcą bez kolejki!

 

Mój telefon zawiadomił o otrzymanej wiadomości — IDĄ WYBORY. TRZEBA RATOWAĆ TEN KRAJ! DLATEGO POWSTAŁA AKCJA ”SCHOWAJ BABCI DOWÓD” RATUJ POLSKĘ! – przeczytałam wiadomość.

 

 

 

– Mamo, nasza kolej – córka prowadziła matkę do ich okienka – po co ty się tak awanturujesz, zdenerwujesz się, skoczy ci ciśnienie, przecież i tak nic innego dziś nie mamy… Nie denerwuj się, zdążysz ze wszystkim, wybory dopiero 21 października, zdążysz.

 

Mój numer pokazał się na monitorach. Podeszłam żeby złożyć papiery, i usłyszałam jak starsza pani mówiła :

 

– Syn kazał mi przepisać mieszkanie na wnuka bo to podobno teraz nowe ułatwienia, bez podatku, ale ja gdzie będę mieszkać? Co mi pani radzi?

 

– To nie tutaj, to nie w tym urzędzie – odparła urzędniczka i przyjęła moje papiery, a starsza pani stała dalej przestępując niepewnie z nogi na nogę.

 

– Niech pani nie przepisuje- rzuciłam odchodząc.

 

Jakiś starszy pan zdenerwowany oderwał się od  okienka napisem WYBORY i krzyczał:

 

– Ja będę w Zakopanym tego dnia, w sanatorium! Jak mam odbierać ten dowód? A mój głos może przeważyć! I co pani na to?

 

Mój telefon znowu „zapikał”, wiadomość –

 

MAMO, UFARBOWAŁEM WŁOSY NA BIAŁO, NIE ZDZIW SIĘ, ALE KIEDY MAM ROBIĆ TAKIE RZECZY JAK NIE TERAZ, KIEDY JESTEM MŁODY? POTEM BĘDZIE ZA PÓŹNO NA SZALEŃSTWO!

© Copyright 2017 Krystyna Janda. All rights reserved.